
Józef Oppenheim znany też jako Józio, Opcio – ur. 1887 r., polski narciarz żydowskiego pochodzenia, taternik, ratownik górski, fotografik, autor przewodników i opracowań. Wieloletni naczelnik TOPR. Zasłużony dla miasta Zakopanego. W 1949 zorganizowano wystawę zdjęć Oppenheima z Tatr, a Grupa Tatrzańska GOPR nosiła imię Oppenheima.
Józef Oppenheim został zamordowany 28 lutego 1946 roku w Zakopanem, we własnym domu na Krzeptówkach. Mordercy zostali zidentyfikowani i jak się okazało, należeli do „oddziału niepodległościowego” J. Kurasia „Ognia”. Prokuratura po dochodzeniach i aresztowaniu sprawców wykluczyła jednak tezę o mordzie politycznym i stwierdziła, że zbrodnia miała charakter rabunkowy.
Na temat tego morderstwa napisano wiele. Powstał też na ten temat reportaż historyczny. W przypadku tej zbrodni ograniczymy się do zaprezentowania ustaleń znanych nam osobiście: historyka UJ profesora Juliana Kwieka oraz znanego i cenionego na Podhalu znawcy zagadnienia księstwa góralskiego – Goralenvolku – Wojciecha Szatkowskiego (wnuka twórcy tej idei – Henryka Szatkowskiego – kolaboranta i zdrajcy Polski).
Przy okazji przypominamy, że to Henryk Szatkowski był pomysłodawcą utworzenia, składającej się z górali, jednostki bojowej Wafen SS, w której między innymi służyli: Sulka Stanisław, Bachulski Marian, Marszałek Marian, Mytkowski Władysław, Marzec Kazimierz, Bukowian Józef. Niektórzy z nich po wojnie znaleźli miejsce w oddziałach „Ognia”, ale jesteśmy pewni, że o tym fakcie do tej pory nikt społeczeństwa nie informował.
„Zginął, bo ogniowcy nie lubili Żydów1, ale lubili ich pieniądze2”.
Profesor Julian Kwiek w swoich badaniach ustalił: „Do rabunku mienia doszło także podczas morderstwa Józefa Oppenheima, przedwojennego kierownika TOPR, który w 1946 r. był kierownikiem Domu Wczasów Pracowniczych „Gronik”. Świadkiem mordu była jego żona Wanda. Według jej zeznań 25 lutego ktoś pukał do ich domu pytając „o kierownika PPR”. Po odmowie wpuszczenia do domu przyszli ponownie 29 lutego. Wpuszczeni przez Oppenheima do domu kazali mu podnieść ręce do góry mówiąc, że jesteśmy z AK3, znamy Pana przekonania i że jesteś kierownikiem PPR”. Gdy napadnięty usiłował zamknąć drzwi, został zastrzelony przez Andrzeja Lasaka. Później Tadeusz Murańka postrzelił żonę Oppenheima. Napastnicy zabrali 170 prześcieradeł, ubranie, buty, portfel, 1000 złotych i kenkartę4. Oprócz wymienionych osób w napadzie brał udział Karol Lasak. W 1946 r. Wojskowy Sąd Rejonowy w Krakowie skazał Murańkę na karę śmierci, a K. Lasaka na dożywotnie więzienie, zamienione rok później na 15 lat więzienia5. Z zeznań Lasaka wynika, że motyw zbrodni był rabunkowy”.

W morderstwo Józefa Oppenheima zamieszany był Bolesław Skubel, którego działania – jak twierdzi IPN w prezentowanym poniżej komunikacie – budzą poważne kontrowersje. W stosunku do innych przypadków morderstw popełnionych na Żydach zachowany materiał źródłowy pozwala na rekonstrukcję wydarzeń oraz ustalenie sprawców i motywów. Należy tu nadmienić,że ustalenia władz bezpieczeństwa, prokuratury i sądu, zeznania świadków i osób aresztowanych są w pewnych szczegółach rozbieżne, bądź niedokładne.
Świadek – milicjant Antoni Hołowaty6 podaje, że przyłapany na złodziejstwie ogniowiec Jan Bachleda „Żołnierczyk”, podczas legitymowania posługiwał się pismem, iż jest pracownikiem UB, co okazało się prawdą. UB chroniło swoich informatorów i dlatego rola niektórych osób nie została w sposób przekonujący do końca wyjaśniona. Zeznający po kilku latach uczestnicy tego morderstwa, najczęściej zaprzeczali bądź minimalizowali swój udział w zdarzeniu.
Wspomniany wyżej autor kilku publikacji dotyczących Podhala – Wojciech Szatkowski – twierdzi, że powodem zamordowania przyjaciela jego ojca – Józefa Oppenheima – nie był rabunek, bo zamordowany nie został ograbiony. Ponieważ przeczy to dotychczasowym ustaleniom, w rozmowie z mediami, w naszej obecności, zobowiązał się do dogłębnego wyjaśnienia tej sprawy i ujawnienia dowodów.
Postawa „Ognia” i ogniowców była pełna niechęci i wrogości w stosunku do Żydów. Antysemickie ulotki i odezwy pisane przez „Ognia” jednoznacznie wskazują, że postrzegał ich jako przyczynę „wszystkich” kłopotów. Takie uprzedzenie do osób pochodzenia żydowskiego spowodowało, że on – „Król Republiki” – rozgłaszał, że żaden Żyd się nie ostanie.
Uważał, że do takich działań ma prawo. Odezwami i groźbami wzywał Żydów do opuszczenia tego terenu, a nieposłusznych grabił i likwidował. „Ogień” starał się kontrolować grupy, które trudniły się odpłatnym przerzucaniem Żydów przez zieloną granicę. Ci, którzy nie płacili mu haraczu w wysokości, której oczekiwał – byli likwidowani7 8.
W 1946 r. „Ogień” osobiście mordował lub wydawał rozkazy zamordowania i ograbienia każdej grupy, lub każdego napotkanego Żyda. Coraz częściej zdarzały się przypadki, że podporządkowani „Ogniowi” przemytnicy – na szlakach przerzutowych pod pozorem pomocy – mordowali i grabili niczego nie podejrzewających Żydów9 10.
Radykalizowanie się poglądów „Ognia” spowodowało, że zagrożony był każdy Żyd, a także każdy, kto o takie pochodzenie był podejrzewany. Nie było też przypadkowych ofiar, gdyż społeczności wiejskie oraz mieszkańcy miasta Nowy Targ dokładnie wiedzieli, kto ma pochodzenie żydowskie, a kto jest ochrzczonym Żydem – tzw. „przechrztą”. Teść „Ognia” – Bronisław Polaczyk mieszkał w domu, w centrum Nowego Targu, wśród najbogatszych Żydów, właścicieli większości kamienic. Jego dzieci chodziły z żydowskimi rówieśnikami do szkoły.
Morderstwom Żydów towarzyszyła chęć ich ograbienia i wzbogacenia się. Wieziony w walizkach czy pakunkach dobytek był zagarniany, a ciała trupów ograbiane z butów oraz ubrań, gdyż w tym czasie stanowiły dużą wartość.
Czym Robert Krzystyniak, wnuk ogniowca Bolesława Skubla „Waligóra”, naraził się krakowskiemu IPN?
- Dla osób pochodzących z rodzin żołnierzy walczących o niepodległy byt państwa polskiego, które chciałyby ubiegać się o unieważnienie wyroków komunistycznych sądów lub przeprowadzenie ekshumacji, prezentujemy poniżej ważne – jak nam się wydaje – stanowisko IPN w tej sprawie.
- Dla osób z rodzin żołnierzy walczących o niepodległy byt państwa polskiego, które uzyskały unieważnienie wyroków sądów komunistycznych z zapytaniem, czy nie ukryli lub pominęli w życiorysach bliskich czynów, które wypełniają znamiona przestępstw pospolitych, bo jak pisze IPN – to ich wyłącza z możliwych zasług związanych z walką o niepodległość.
Komunikat Oddziału IPN w Krakowie w związku z ekshumacją przeprowadzoną 11 listopada 2020 r. na cmentarzu Rakowickim przez rodzinę Bolesława Skubla:
Robert Krzystyniak w 2018 r. zwrócił się do IPN z wnioskiem o wszczęcie prac poszukiwawczych dotyczących jego dziadka – Bolesława Skubla. Przeprowadzona wówczas i pogłębiana w następnych latach kwerenda wpłynęła na odstąpienie przez Instytut od podjęcia takiego działania.
Przypominamy, że IPN działając na podstawie przepisów art. 53b ustawy z 18 grudnia 1998 roku o Instytucie Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu (t.j. Dz. z 2019 roku, poz. 1882, Dz. z 2020 roku, poz. 1273) „poszukuje miejsc spoczynku osób poległych w walkach o niepodległość i zjednoczenie Państwa Polskiego, a zwłaszcza tych, które straciły życie wskutek walki z narzuconym systemem totalitarnym lub wskutek represji totalitarnych lub czystek etnicznych w okresie od dnia 8 listopada 1917 r. do dnia 31 lipca 1990 r.”.
W oparciu o cytowany przepis ustawy, prace poszukiwawcze nie mogą bezpośrednio zmierzać do odnalezienia miejsc pochówku osób, których czyny wypełniają znamiona przestępstw pospolitych, nawet jeśli w ich życiorysach obecne są wątki związane z walką o niepodległość.
W świetle zachowanych archiwaliów – Bolesław Skubel jedynie przez kilka miesięcy (tj. od czerwca 1946 do lutego 1947 r.) znajdował się w szeregach niepodległościowej partyzantki w zgrupowaniu Józefa Kurasia „Ognia”. Po ogłoszonej przez władze komunistyczne amnestii w lutym 1947 r. do czasu aresztowania w październiku 1950 r., a następnie po ucieczce w kwietniu 1952 r. aż do śmierci w maju 1953 r. – nie uczestniczył w walce o niepodległy byt państwa polskiego.
Działania Bolesława Skubla przed wstąpieniem do zgrupowania „Ognia” oraz po kilkumiesięcznym w nim pobycie – budzą poważne kontrowersje. Chodzi m.in. o bliskie kontakty z zabójcami Józefa Oppenheima, znanego przewodnika górskiego, taternika, w II RP i w pierwszych okresie po wojnie kierownika TOPR. Nie sposób także uznać za wkład w walkę o niepodległą Polskę przemytu towarów przez granicę polsko-czechosłowacką czy handlowania na „czarnym rynku”. Były one jedynie sposobem na przeżycie w warunkach opresyjnego państwa totalitarnego.
Teza o jego działalności niepodległościowej w czasach II wojny światowej oraz po odejściu ze Zgrupowania Partyzanckiego „Błyskawica” – wynikająca z przekazów rodzinnych – nie znajduje potwierdzenia w zachowanych archiwaliach, relacjach świadków i wspomnieniach byłych partyzantów, ani też w literaturze naukowej.
Dostępne badaczom źródła nie dają także podstawy do twierdzenia, że zasadzka, którą Urząd Bezpieczeństwa zorganizował, aby schwytać Skubla i Stanisława Długopolskiego była odwetem za wcześniejszą działalność niepodległościową w szeregach zgrupowania „Ognia”. Według ustaleń historycznych – UB ścigał Skubla, zarzucając mu przestępstwa pospolite i dlatego zorganizowano na niego zasadzkę, w której został zastrzelony przez funkcjonariuszy bezpieki.
Ustawa o amnestii z 1947 r. miała w zamyśle władz komunistycznych zdezintegrować podziemie niepodległościowe. Ujawniło się wtedy ponad 53 tys. żołnierzy formacji zbrojnych oraz członków konspiracyjnych organizacji politycznych, a władze rozbiły niepodległościową opozycję. Szacuje się, że w podziemiu pozostało jednak około 1500 osób. Największą konspiracyjną organizacją polityczną było kierowane przez IV Zarząd Główny Zrzeszenie „WiN”, na czele którego stał ppłk Łukasz Ciepliński. Na Mazowszu, w Polsce wschodniej i północno-wschodniej walkę kontynuowały oddziały poakowskie, NSZ i NZW.
Także w Małopolsce, po amnestii, wiele osób tworzyło oddziały partyzanckie, organizacje konspiracyjne lub tzw. grupy przetrwania. Jako przykład można wskazać oddział partyzancki „Wiarusy”, Polską Podziemną Armię Niepodległościowców i wyłonioną z niej „Żandarmerię”, oddział Józefa Miki i Franciszka Mroza, oddział Jana Sałapatka „Orła”, oddział Józefa Jachimka „Stalina”, grupę Wojsko Generała Andersa, organizację Odwet Górski, grupę Stanisława Perełki „Dębińskiego”, a także młodzieżowe organizacje niepodległościowe, na przykład harcerską Zieloną Brygadę i Związek Walczącej Młodzieży Polskiej.
Członkowie tych grup podejmowali akcje propagandowe, wymierzone w politykę władz komunistycznych, mobilizowali miejscową ludność, karali funkcjonariuszy partyjnych, ubowców i urzędników państwowych, rekwirowali pieniądze, które pochodziły z podatków. Pozostawiali ulotki, odezwy i listy, w których deklarowali walkę o niepodległość Polski, a jako przeciwnika wskazywali reżim komunistyczny. Za zabrane mienie najczęściej wydawali pokwitowania.
W dotychczas znanych źródłach nie ma potwierdzenia, że aktywność Skubla od amnestii do śmierci wpisywałaby się w nakreślony powyżej kontekst polityczny z wyjątkiem jednej akcji związanej z pobiciem członka PZPR. Nie można więc w jego przypadku mówić o prowadzeniu działalności niepodległościowej, z wyłączeniem kilkumiesięcznego przebywania w szeregach ZP „Błyskawica”, mimo że bez wątpienia był jedną z tysięcy ofiar represyjnej polityki reżimu komunistycznego.
Ze wszystkich tych powodów, przedstawionych z konieczności w dużym skrócie, IPN nie objął domniemanego miejsca pochówku Bolesława Skubla pracami poszukiwawczymi. Jednocześnie Instytut potwierdził, że według zapisów w księdze zmarłych cmentarza Rakowickiego nie można wykluczyć, że szczątki Bolesława Skubla znajdują się w grobie nr 2, w rzędzie 14, kwatery 86, na tzw. dawnej części wojskowej nekropolii. Zaznaczono przy tym, że IPN nie jest stroną w postępowaniach, w których spełnione są przesłanki dla realizacji ekshumacji przez uprawnionych członków rodziny, po odpowiednich uzgodnieniach z aktualnym dysponentem grobu, zarządem cmentarza oraz po uzyskaniu zezwolenia właściwego powiatowego inspektora sanitarnego.
Instytut każdy taki przypadek bada również pod względem prowadzonych poszukiwań szczątków żołnierzy i dowódców niepodległościowego podziemia. W tym wypadku należy jednoznacznie stwierdzić, że analiza dokumentów cmentarnych, dokumentów dotyczących działalności Józefa Kurasia „Ognia” oraz okoliczności i czasu jego śmierci nie pozwalają na uprawdopodobnienie tezy o ukryciu przez UB, we wskazanej kwaterze, szczątków samego „Ognia” lub kogokolwiek z jego podkomendnych.
W chwili śmierci „Ognia” (luty 1947 r.) wskazana część cmentarza Rakowickiego nie była wykorzystywana do chowania zwłok ani urządzania pochówków. Znajdowało się tam pole, zagospodarowane przez cmentarz dopiero na początku lat 50. Z naszych ustaleń wynika natomiast, że mogą się tam znajdować pochowane wiele lat po śmierci „Ognia” szczątki znanych z imienia i nazwiska pięciorga dzieci, zmarłych w krakowskich szpitalach w kwietniu i maju 1953 r. i przekazane do pochówku przez Zakład Anatomii Patologicznej UJ.
Zbigniew Kuraś, jako syn Józefa Kurasia „Ognia”, ma prawo do emocjonalnej oceny Instytutu po tylu latach bezskutecznych poszukiwań grobu ojca. Pragniemy jednak zaznaczyć, że wbrew jego słowom – przytoczonym w informacji Polskiej Agencji Prasowej 11 listopada 2020 r. – IPN nie kwestionuje zasług „Ognia” w walce o niepodległość Polski, lecz rzetelnie o działalności jego i jego podkomendnych od lat informuje w działalności edukacyjnej i wydawniczej.
Zwracamy ponadto uwagę, że w informacji na temat ekshumacji, podanej 11 listopada 2020 r. przez Polską Agencję Prasową i zacytowanej przez wiele innych mediów, znalazły się poważne nieścisłości oraz opinie krzywdzące dla Instytutu Pamięci Narodowej. Powołując się na wypowiedzi Roberta Krzystyniaka, a także przedstawicielek wynajętej przez niego kancelarii prawnej, autorka informacji PAP nie poprosiła przed publikacją materiału o stanowisko IPN w tej sprawie, co jest sprzeczne z kanonem rzetelnego dziennikarstwa. Skontaktowała się z nami dopiero następnego dnia, po interwencji służb prasowych IPN.
Oddział Instytutu Pamięci Narodowej w Krakowie
Kraków, 16 listopada 2020 roku
Nasze podsumowanie:
Dla nas to Komunikat czytelny a kierunek właściwy. Nie do zaakceptowania jest fakt, że z całej organizacji ogniowców, którzy dopuszczali się czynów wypełniających znamiona przestępstw pospolitych – kryminalnych, jednych, np. herszta bandy „Ognia” – pracownicy krakowskiego IPN uważają za bohaterów, a innych za kryminalistów?
Aby nie być gołosłownym, zaskoczeniem jest, że w lutym 2012 r. Sąd Okręgowy w Krakowie pod przewodnictwem sędziego Artura Szymańskiego, po rozpatrzeniu wniosku ministra sprawiedliwości o stwierdzenie nieważności wyroku w sprawie Dydy, orzekł: „Czyny, które zostały przypisane Józefowi Dyda, oceniane w innych warunkach historycznych i ustrojowych, były dowodem jego patriotyzmu, podjętej walki o odzyskanie suwerenności kraju, dlatego należy stwierdzić, iż związane były z jego działalnością na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego11.
Czy to orzeczenie nie jest absurdalne ? – za to samo przestępstwo, w którym Józef Dyda brał udział – czyli zamordowaniu w dniu 2/3 maja 1946 r. w Krościenku 11 osób niewinnych cywili pochodzenia żydowskiego w tym dzieci i kobiet i ograbieniu zwłok – sędziowie Sądu Wojewódzkiego w Krakowie, orzekający pod przewodnictwem sędziego Witolda Korycińskiego w 1996 r. Wniosek o unieważnienie wyroku Mieczysława Pyzowskiego „Żbika” odrzucili – uzasadniając:
„Gdyby – w ślad za ustaleniami dokonanymi przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Krakowie – przyjąć, że Mieczysław Pyzowski działał w grupie, która dokonała masakry obywateli żydowskich, a potem uczestniczył w zabieraniu dobytku pomordowanych, jak też pozostałym przy życiu ludziom, to przypisane wnioskodawcy czyny były typowo kryminalne, odrażające, godzące w największe dobro, jakim jest życie ludzkie, i nie tylko nie służyły sprawie niepodległościowej, lecz wręcz jej szkodziły12.
Za zbrodnię na cywilach w Krościenku odpowiada dowódca, na rozkaz którego działali. Skradzione im kosztowności przekazali „Ogniowi”, który nie tylko ich nie ukarał, ale Batkiewicza „Śmigłego” awansował.
Dlaczego więc Komunikat IPN nie odnosi się do „Ognia”, który tym wszystkim zarządzał?
Kompromitacją krakowskiego IPN jest sprawa, która miała miejsce w Sądzie Okręgowym w Nowym Sączu, sygn. II Ko 107/11. Na podstawie opinii biegłego w tej sprawie – dr. M. Korkucia – Sąd stwierdził nieważność orzeczenia Wojskowego Sądu Rejonowego w Krakowie Sr 1544/47. Biegły potwierdził, że zamordowany we Wróblówce Marian Chraca był konfidentem niemieckim. Zaś w innym miejscu, że był współpracownikiem UB oraz członkiem PPR, a likwidowanie takich osób jak on, było równoznaczne z walką niepodległościową.
Zamordowali go przed jego domem ogniowcy – Wiarusi, którzy wcześniej poddawali go torturom i wreszcie okradli. Zamordowanie oczernionego i niewinnego żołnierza AK, było dla Sądu przykładem dążenia do niepodległego bytu państwa polskiego.
W 2000 roku ten sam biegły zaliczył Mariana Chracę ps. „Giewont”, w poczet członków oddziału „Ognia” i oddał mu należną cześć umieszczając jego nazwisko na tablicy pomnika ogniowców walczących o niepodległość w Zakopanem.
Okazało się, że powyższe informacje są błędne. Zamordowany we Wróblówce Marian Chraca „Giewont” był żołnierzem 1 PSP AK – nie był konfidentem niemieckim, ani ubeckim, nie należał do PPR i nie był ogniowcem.
Na podstawie błędnej opinii Korkucia Sąd unieważnił kilkanaście skazujących wyroków, a rodziny uniewinnionych uzyskały nienależne im odszkodowania.
W 2002 roku w Zakopanem na tablicy umieszczonej na pomniku poświęconemu podziemiu niepodległościowemu, dzięki temu samemu dr. M. Korkuciowi, nazwisko tego samego Mariana Chracy pojawiło się obok nazwisk jego oprawców!
To skandal i kompromitacja biegłego.
W 2023 r., w sporządzonym przez nas na ten temat reportażu, zwróciliśmy się do Pana doktora o konieczną rehabilitację żołnierza Armii Krajowej. Niestety do dziś (maj 2026r.) nie doczekaliśmy się przeprosin, ani też nie wznowiono procesów w związku z wadliwymi opiniami biegłego sądowego w tych sprawach dr. Korkucia. Nikt nie zwrócił do skarbu państwa uzyskanych w sposób prawnie zabroniony odszkodowań.
Przypisy:
- Józef Kuraś „Ogień” i jego podwładni – ulegając jego propagandzie i narracji uważali Żydów – podobnie jak Hitler za głównych winowajców trudnej sytuacji materialnej jaka w tym okresie panowała. Antysemityzm przejawiający się w działaniach i licznych ulotkach czy odezwach pisanych przez „Ognia”, jego zrealizowane groźby zlikwidowania osób cywilnych – Żydów, powinien być zbadany pod kątem ludobójstwa. ↩︎
- Wypowiedź świadka zbrodni „Ognia” Marii Mroszczak z Waksmundu. ↩︎
- My potomkowie żołnierzy Armii Krajowej nieustannie przypominamy, że „Ogień” był wrogiem i dezerterem z AK a jego podwładni często w celu nadania sobie ważności używali stwierdzenia, że należą do AK. ↩︎
- Protokół przesłuchania Wandy Oppenheim z 1 III 1946. ↩︎
- Akta sprawy K. Lasak i T. Murańka. akta110/346;110/3883;0154/82;23/2;009/6573 ↩︎
- W moim posiadaniu kopia zeznania świadka Antoniego Hołowatego. ↩︎
- Mieszkańcy Gronkowa Łatanki zamordowani osobiście przez „Ognia” dnia 30.12.1945 r. ↩︎
- Jan Wąchała „Łazik” zamordowany z rozkazu „Ognia” 2 maja 1946 r. ↩︎
- Zamordowanie i ograbienie w pobliżu Poręby Górnej na drodze na Stare Wierchy grupy Żydów przez ogniowców. ↩︎
- Postępowanie przemytników ogniowców Głodasików z Gronkowa, którzy wymuszali od Żydów dodatkowe opłaty, grożąc im utopieniem. ↩︎
- AIPN Kr, 110/1892, Uzasadnienie postanowienia Sądu Okręgowego w Krakowie, 8 II 2012 r., k. 259. ↩︎
- Ibidem, Postanowienie Sądu Wojewódzkiego w Krakowie, 19 III 1996 r., k. 213. ↩︎