"Ogień" a Żydzi - morderstwa na Podhalu i fałszywe wyroki AK

Morderstwa ocalałych z obozów Żydów to nie była walka polityczna, lecz efekt chęci grabieży i czystego antysemityzmu. Publikujemy historyczne dowody na zbrodnie „Ognia” i jego grupy oraz wydawane przez niego czyste blankiety wyroków śmierci.
Morderstwa cywilów i ocalałych z obozów koncentracyjnych Żydów na powojennym Podhalu wynikały wyłącznie z czystego antysemityzmu i chęci zysku. Dokumenty, z którymi pracujemy, pokazują brutalne mechanizmy tych zbrodni. Józef Kuraś „Ogień” legitymizował grabieże i egzekucje, wydając swoim ludziom wyroki śmierci in blanco z fałszywymi pieczęciami rozwiązanej już Armii Krajowej.

Wikipedia: Historia tometoda pracy historyka polegająca na badaniu zjawisk minionych poprzez krytyczną interpretację ich pozostałości i świadectw (źródeł), w celu dotarcia do pewnych  faktów, które ułożone chronologicznie przedstawiane są w postaci narracji.

Z uwagi na szkody, jakie wyrządził fakt nierzetelnego badania historii Polski wojennej i powojennej w latach 1939-1949 przez historyków krakowskiego oddziału IPN, a zwłaszcza dr. M. Korkucia – rozdziałowi temu poświęcimy dużo uwagi. Pomimo dostępnych w archiwach IPN dokumentów: protokołów, raportów, ulotek, rozkazów, odezw, zeznań świadków itp., które potwierdzają antysemityzm J. Kurasia „Ognia” i jego ludzi, pracownicy IPN w swoich opracowaniach nagminnie ukrywają prawdziwe podłoże morderstw Polaków – cywili. W niektórych przypadkach zaprzeczają nawet samym morderstwom – twierdząc, że nie ma na to dowodów. Usprawiedliwiają postępowanie morderców i ukrywają dowody notorycznego ograbiania ofiar. 

Ludobójstwo Żydów zainicjowane przez Adolfa  Hitlera, po wojnie, na Podhalu, kontynuował Józef Kuraś „Ogień”. Niemiec Oskar Schindler, z narażeniem życia,  nowotarskich Żydów ratował. Tymczasem Józef Kuraś „Ogień”, sam lub za pośrednictwem podległych mu ludzi, dopuścił się kilkudziesięciu morderstw na tle etnicznym. Z zimną krwią  zabijał obywateli Polski narodowości żydowskiej czy też słowackiej.

Na zwłokach ofiar ogniowcy pozostawiali wyroki śmierci z insygniami i pieczęciami AK, dlatego po wojnie Żydzi twierdzili, że mordowali ich żołnierze Armii Krajowej

Na zwłokach ofiar ogniowcy pozostawiali wyroki śmierci z insygniami i pieczęciami AK, dlatego po wojnie Żydzi twierdzili, że mordowali ich żołnierze Armii Krajowej.

Wyrok śmierci wydany przez „Ognia”. Widnieje na nim nazwa Oddziała partyzancki Błyskawica” oraz pieczęć orzeł z literami AK /Armia Krajowa/ – co jest przestępstwem, bowiem Armia Krajowa 20 stycznia 1945 r. została rozwiązana.Na wyroku nie ma nazwiska osoby skazanej na śmierć. Takich wyroków in blanco wydanych przez „Ognia” było wiele.

Po wojnie z hitlerowskimi Niemcami antysemityzm, zamiast słabnąć, zaczął narastać. Polacy byli przecież świadkami upokarzania Żydów przez Niemców.

W miastach i wioskach istniały skonfiskowane przez Niemców pożydowskie posiadłości: kamienice, domy, sklepy, zakłady przemysłowe, tartaki, młyny, hurtownie, sklepy. Większość tych dóbr została przejęta przez państwo (znacjonalizowana), jednak spora ich część, zwłaszcza w małych miastach i wioskach, pozostawała nadal własnością żydowską. Część ludzi własność tą szanowała, a część niestety nie.

Żydzi po wojnie, wracając do swoich posiadłości, zastawali je najczęściej okradzione lub zajęte. Niejednokrotnie nowi „właściciele” zachowywali się wobec nich agresywnie. Wycieńczeni pobytem w obozach koncentracyjnych Żydzi, nie mieli się gdzie podziać. Byli zdezorientowani, zagubieni i załamani. Na dodatek regionalni watażkowie – antysemici – chcąc się ich pozbyć i przy okazji  posiąść ich majątek, stosowali wobec niech represje1.

Odrodziła się „żydokomuna”. Nieliczni Polacy pomagali wówczas Żydom i zachowywali się wobec nich uczciwie. Każdy Żyd powracający do domu po wojnie (pomimo, że 90% społeczności była biedna) – podejrzewany był o posiadanie ukrytych „gdzieś” kosztowności, a przede wszystkim złotego cielca. Nieliczni ocaleli. O ich dalszych losach piszą: ks. dr.  Bronisław Krzan proboszcz z Krościenka n/D, profesor Julian Kwiek, profesor Rafał Wnuk, Krzysztof Strauchmann, Marian Kacwin.  

Najbardziej wnikliwe i całościowe badania historii Żydów na Podhalu w latach 1945-1947 przeprowadziła doktor Karolina Panz.

Poniższy tekst wraz z aparatem naukowym stanowi przedruk z: K. Panz, „Dlaczego oni, którzy tyle przecierpieli i przetrzymali, musieli zginąć”. Żydowskie ofiary zbrojnej przemocy na Podhalu w latach 1945–1947, w: Zagłada Żydów. Studia i Materiały, Nr 11 (2015), Strony: 33-89. Publikacja za zgodą autora.

Przytaczamy fragmenty opracowania: …”Odtwarzając okoliczności ich śmierci, zobaczyłam, jaka była faktyczna skala antyżydowskiej przemocy na Podhalu w latach 1945–1947, w rejonie szczególnie nasilonych walk aparatu władzy komunistycznej z członkami oddziału partyzanckiego „Błyskawica”, którego dowódcą był Józef Kuraś „Ogień”. Szczególnie uderzający był dla mnie sposób przywoływania żydowskich ofiar tej przemocy – anonimowy i masowy.  Ich śmierć była i jest usprawiedliwiana stereotypem „żydokomuny”2. Chcąc się temu przeciwstawić, w swym artykule pragnę skupić się właśnie na ofiarach tamtych zbrodni, przywrócić ich imiona i wszędzie tam, gdzie to możliwe, odtworzyć ich wcześniejsze losy”.

Przyłączamy się do apelu dr. K. Panz, która wzywa: Nie dajmy zginąć poległym! ”…Na Podhalu w okresie tuż powojennym zginęły trzydzieści trzy osoby pochodzenia żydowskiego3. Dwadzieścia sześć osób zginęło w przeciągu kilkunastu tygodni (od końca stycznia do początku maja 1946 r. Wśród ofiar byli Żydzi podhalańscy próbujący odbudować tam swoje zniszczone przez Zagładę życie[…] Byli to mężczyźni, kobiety i dzieci z różnych części kraju, którzy przeszli przez piekło obozów lub wojenną rzeczywistość Związku Sowieckiego, a po wojnie nie chcieli (bądź nie mogli) żyć w Polsce – jak ofiary z Białki i Krościenka.

Ginęli też ci, którzy nie zamierzali jej opuszczać […]. Główną przyczyną ich śmierci nie był rabunek – zabijano ich dlatego, że byli Żydami, a według sprawców żydowskość ich ofiar usprawiedliwiała brak jakichkolwiek skrupułów. Możliwość rabunku potęgowała ich chęć zabijania, co doskonale obrazuje przypadek zamordowania w Łącku „podejrzewanych o żydostwo” Polaków. Inspirowane przez katolickiego księdza ataki na sierociniec w Rabce, terroryzowanie dzieci z Leśnego Grodu i morderstwa popełnione przez podkomendnych „Ognia” skutecznie dopełniły niemiecki zamysł uczynienia Podhala „wolnym od Żydów…”.

[…] „Główną przyczyną ich śmierci nie był rabunek – zabijano ich dlatego, że byli Żydami, a według sprawców żydowskość ich ofiar usprawiedliwiała brak jakichkolwiek skrupułów”, […]”Jednak bardzo zależy mi na tym, aby przywrócić pamięć o ofiarach tamtego zła i pokazać, jakie miało ono konsekwencje – podkreśla. – Mam​ też nadzieję, że po tym tekście osoby, które będą się tą tematyką zajmować, nie pozwolą sobie na przedmiotowe traktowanie żydowskich ofiar tamtych wydarzeń i, że budowanie pamięci o sprawcach tamtych zbrodni, nie będzie się odbywało kosztem pamięci o ich ofiarach – dodaje.

”…Na pomniku poświęconym pamięci żołnierzy oddziałów partyzanckich Józefa Kurasia „Ognia”, odsłoniętym w Zakopanem w sierpniu 2006 r. przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego, umieszczono słowa Zbigniewa Herberta: „Nie dajmy zginąć poległym”4 (z tego samego wiersza pochodzi cytat rozpoczynający mój artykuł). Ówczesny sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Przewoźnik powiedział podczas uroczystości odsłonięcia pomnika: „Komuniści chcieli zabić „Ognia” podwójnie; zabić jego, ale też zabić pamięć o nim. Dziś przywracamy go do panteonu narodowej sławy. Nie wrócimy im życia, ale możemy przywrócić im pamięć i honor”5.

Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że przywracanie sławy i pamięci żołnierzy wyklętych, w tym wypadku „Ognia” i jego podkomendnych, odbywa się niejednokrotnie kosztem pamięci o ich ofiarach i konsekwencjach wyrządzonego zła6[…]. Patrząc na ten zakopiański pomnik, trzeba mieć przed oczami skamieniałych z bólu rodziców dwunastoletniego Józefa Gallera, stojących nad jego krakowskim grobem7, słyszeć szloch Jerzego Cynsa, który opowiada o śmierci swej matki, czytać słowa bliskich Henryka Unterbucha i Beniamina Rose…[…]

Oni także powinni znaleźć się w panteonie naszej narodowej pamięci”.

Trudno nie zgodzić się z faktem, że polska społeczność żydowska  w Polsce Ludowej właściwie przestała istnieć. Mimo tego w powojennej społeczności powszechne było przekonanie, że komunizm w Polsce wprowadzają Żydzi. W Komitecie Centralnym PZPR w tym czasie udział Żydów wynosił 6 proc. W opracowaniu „Żydokomuna to antysemicki mit”  P. Śpiewak podaje: ”W latach 1944-1945 na 450 osób pełniących najwyższe funkcje w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego (od naczelnika wydziału wzwyż) 167 (37 proc.) było pochodzenia żydowskiego. Im niżej w strukturach UB, tym procent osób narodowości żydowskiej był niższy. Ryszard Terlecki podaje, że w 1945 roku 95 proc. funkcjonariuszy UB było narodowości polskiej, a Żydów było ok. 2,5 proc. Jednak to Żydzi zasiadali na najbardziej widocznych stanowiskach…”.

Po  wojnie, na Podhalu, Żydzi obawiali się najbardziej Józefa Kurasia „Ognia”, który nieustannie ich nękał i groził im śmiercią. Nie mogąc spokojnie żyć, próbowali uciec za granicę. Tak było w przypadku Żydów zamordowanych w okolicach Nowego Targu, w Waksmundzie, Białce Tatrzańskiej, Maniowach, Szaflarach, Podczerwonym czy Krościenku.  Na Podhalu po wojnie od stycznia do maja 1946r. zostały zabite 33 osoby cywilne pochodzenia żydowskiego w większości z rąk lub rozkazu „Ognia” – „Zginęli śmiercią tragiczną, od prawdziwych Polaków”.

Publikowane od 2014r.  prace dr. Karoliny Panz  postawiły IPN do pionu. Autorka w sposób szczegółowy ujawniła powierzchowność i nierzetelność opracowań pracowników krakowskiego oddziału IPN. Wykazała się dużą odwagą sprzeciwiając się przyjętej przez ówczesne obozy polityczne narracji co do „podhalańskiego króla”. Jej artykuły są zaprzeczeniem mitu – kreowanego od końca lat 90-tych przez krakowski IPN – tzw. „bohatera „Ognia”. W operacji tej brali udział ówczesny kierownik krakowskiego oddziału IPN – Janusz Kurtyka, Andrzej Przewoźnik, Maciej Korkuć i zaproszony do projektu Grzegorz Królikiewicz – reżyser filmu pt. :„A potem nazwali go bandytą”. 

W udzielonym w 2015 r. wywiadzie dla TVP,  pt.: „Piwnica duchowa” – reżyser z niepohamowaną szczerością  opowiada o kulisach jego rozmowy w 2000 r. z kierownikiem IPN dr. Januszem Kurtyką i wyznaczonym celem filmu: budowaniem  „legendy bohatera „Ognia”. Tę z góry założoną tezę potwierdza wypowiedź ówczesnego sekretarza Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa – Andrzeja Przewoźnika, który tak powiedział podczas uroczystości odsłonięcia pomnika: „Komuniści chcieli zabić „Ognia” podwójnie; zabić jego, ale też zabić pamięć o nim. Dziś przywracamy go do panteonu narodowej sławy. Nie wrócimy im życia, ale możemy przywrócić im pamięć i honor”8.

Nasuwa się pytanie – co to za historycy, którzy nie kierują się faktami, tylko z góry przyjętą tezą?  Teraz rozumiemy, dlaczego przez tyle lat umniejszano rolę 1 Pułku Strzelców Podhalańskich Armii Krajowej.

Naszym celem jest :

  1. Promowanie ideałów Armii Krajowej
  2. Oddzielenie żołnierzy niezłomnych od pospolitych morderców
  3. Spowodowanie zaprzestania wmawiania społeczeństwu, że Józef Kuraś „Ogień” to bohater i wzór dla wojska i młodzieży

Nie należy dawać za przykład dezertera i wroga Armii Krajowej, informatora NKWD, oficera Armii Ludowej. Kogoś, kto poprzez współpracę z okupantem sowieckim – z ramienia NKWD został członkiem PPR i pełnił funkcję komendanta MO w Nowym Targu oraz kierownika PUBP  w Nowym Targu przy poparciu PKWN.

Obecnie, prezentowana przez historyków krakowskiego IPN, linia oceny czynów i postaw ludzi sugeruje i uogólnia, że zły, bezduszny i bezwzględny może być np. Niemiec, Sowieta – ale nie Polak. To nie jest właściwy sposób postrzegania historii. W każdym  narodzie są ludzie dobrzy i źli.

Żydom udzielało pomocy wielu Polaków np.: nowotarżanin Mazgaj za udzielenie pomocy żywnościowej Aronowi Gotreichowi  i  Mońkowi  Baldingerowi został aresztowany i wywieziony do obozu koncentracyjnego, gdzie zginął. Również za udzielenie pomocy żywnościowej Żydom aresztowano, ostrzyżono i pobito Stanisława Budzyka z Nowego Targu. Od wywiezienia do obozu koncentracyjnego uratował go Niemiec Sacher nadzorca tartaku.

Jeden z mieszkańców Nowego Targu wywiózł w tajemnicy nieletnią Lolę, wnuczkę bogatego kupca Singera i umieścił ją w jednym z krakowskich, żeńskich klasztorów. Przystąpiła tam do komunii świętej  – ocalała.

Faktem jest, że to czego z Żydami nie udało się dokonać Niemcom, po wojnie zrobił Józef Kuraś „Ogień”. Z naszych ustaleń wynika, że ilość ofiar J. Kurasia „Ognia” i jego ludzi, jest znacznie zaniżona z powodu nierzetelnego prowadzenia rejestrów z interwencji funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej. Pomijano zapisywanie wielu zgłoszeń, napadów czy zabójstw – najczęściej z powodu braku papieru, jak również braku umiejętności pisania przez ówczesnych funkcjonariuszy MO. Wnioski takie wyciągamy po przeglądnięciu wielu tysięcy milicyjnych dokumentów, takich jak: meldunki, zestawienia, raporty, protokoły, itp.

Ze względu na wielość ofiar, rozważana jest kwestia uznania morderstw ruchu ogniowego jako ludobójstwo, na które nie ma przedawnienia i za które odpowiada zarówno ten, kto wydał rozkaz mordu jak i wykonawca rozkazu.

„Ogień” wydawał swoim podwładnym podpisane in blanko blankiety z wyrokami śmierci. Dokumenty te według „Ognia” i ogniowców stanowiły wystarczającą podstawę do zlikwidowania kogokolwiek. Poniższe zdjęcie wyraźnie pokazuje, że wyroki śmierci nie miały wpisanego imienia i nazwiska osoby likwidowanej  za zdradę stanu.

Pozostawione na miejscu zbrodni przez bojówki „Ognia” pokwitowania czy wyroki śmierci z napisem „Armia Krajowa” oraz wizerunkiem „orła w koronie” – spowodowały, że uciekający do Palestyny przez zieloną granicę Żydzi, byli przekonani, że mordują ich akowcy – co ewidentnie jest nieprawdą.  

W nowosądeckim Inspektoracie Armii Krajowej – kryptonim „Niwa” – w okresie wojny działały Sądy Wojskowe i Cywilne. Członkowie AK, posiadający odpowiednie przygotowanie prawnicze i stosując odpowiednie, ściśle określone procedury – wydawali wyroki śmierci na kolaborantów i wrogów Polski. W szeregach Inspektoratu „Niwa” i 1PSP AK służyli Polacy pochodzenia żydowskiego np.: oficerowie  kpt. Kazimierz Śniegowski, kpt. Mieczysław Pawlik, ppor. Ryszard Miedwicz „Morski”. Armia Krajowa została rozwiązana 19 stycznia 1945r.  

Kwestię zorganizowania Sądów w oddziałach „Ognia” historycy IPN omijają z daleka. Niektórzy ogniowcy w swoich wypowiedziach twierdzą, że każdy wyrok był podpisywany przez przynajmniej trzy osoby ze sztabu, w którym te wyroki wydawano9.

Nie słyszeliśmy żeby jakakolwiek grupa lub organizacja działająca w Polsce w czasie i po II wojnie światowej nakładała kontrybucje na całe wsie stosując odpowiedzialność zbiorową. W razie nie wywiązania się z kontrybucji groziła mieszkańcom likwidacja przez Komisję Szybko – Wykonawczą. Tak właśnie robił „Ogień”.

„Ogień” nikomu nie podlegał i nie prowadził żadnych rozliczeń przychodów i rozchodów. Samodzielnie rządził w swojej wyimaginowanej „Republice”, będąc w jednej osobie dowódcą, sądem i jedynym władcą. Każdą formę sprzeciwu karał śmiercią, dlatego ludzie bali się go tak jak UB.

Terror występował zarówno ze strony UB jak i „Ognia”. Każdy był podejrzany. Podhalański chłop był nękany z dwóch stron: w dzień jego dom (w poszukiwaniu ogniowców) przeszukiwało UB – niejednokrotnie strasząc go i aresztując, a w nocy przychodzili ogniowcy grożąc mu, że jeśli nie powie prawdy co zdradził UB – to go powieszą.                                                                      

Prawdziwym motywem morderstw dokonywanych przez ogniowców były: podejrzliwość, chęć wzbogacenia się, porachunki osobiste, donosy i antysemityzm.

Próbowaliśmy bezskutecznie zainteresować tematem pracowników Muzeum Polin w  Warszawie, gdzie byliśmy osobiście. Niestety, poza paroma grzecznościowymi gestami i jak się okazało wątpliwymi telefonami, nie byli zainteresowani – ani współpracą, ani też wiedzą, którą dysponujemy. Próbowaliśmy zachęcić do współpracy naszych znajomych pochodzenia żydowskiego – jak również media. Lęk, patetyzm, frazesy, bezduszność i pozoranctwo, to cechy z którymi spotykaliśmy się i spotykamy  na co dzień.

Prezentujemy osobiste instrukcje J. Kurasia „Ognia” dla członków swoich oddziałów:

….”Po ucieczce „Okrzeji” zostałem dowódcą bandy, a zarazem podporządkowałem się rozkazom majora „Ognia” u którego byłem na spotkaniu w miesiącu 14 września 1946r., gdzie otrzymałem cały szereg instrukcji, jak postępować w stosunku do członków P.P.R – do których należało strzelać, jak również funkcjonariuszy UB i KBW oraz żydów”…

Nowy Sącz dnia 4 kwietnia 1947 r.

Mordarski Marian

Fragment oświadczenia Mariana Mordarskiego

Fragment oświadczenia Mariana Mordarskiego

Oświadczenie Mariana Mordarskiego cz I  IPN Kr 07 1869

Oświadczenie Mariana Mordarskiego cz I IPN Kr 07 1869

Oświadczenie Mariana Mordarskiego cz I  IPN Kr 07 1869

Oświadczenie Mariana Mordarskiego cz II IPN Kr 07 1869

Przypisy:

  1. Należy wspomnieć, że ksiądz Józef Dewera, proboszcz z Waksmundu, udzielał Ogniowi ślubu z Czesławą Polańczyk. W swoich wspomnieniach pisze: „Ogień” był od początku postrachem dla Żydów, dlatego Żydzi nie osiedlali się w nowotarskim. ↩︎
  2. Typowym przykładem takiego myślenia jest artykuł Andrzeja Gwiazdy „Kto walczy z „Ogniem” (www.niezalezna.pl, dostęp 15 IV 2015 r.). W podobnym tonie piszą Bolesław Dereń (idem, Józef Kuraś „Ogień” partyzant Podhala, Warszawa: Muzeum Historii Polskiego Ruchu Ludowego, 2004, s. 184) i Maciej Korkuć, historyk IPN (idem, Horror podmalowany, www.tygodnik.onet.pl, dostęp 15 IV 2015 r.).  Chlubnym wyjątkiem na tym tle są prace Juliana Kwieka, a zwłaszcza jego najnowszy artykuł (idem, Zabójstwa ludności żydowskiej w Krakowskiem w latach 1945–1947. Fakty i mity, „Kwartalnik Historii Żydów” 2013, nr 4, s. 679–695). ↩︎
  3. W wykazach zamordowanych przez bandy reakcyjnego podziemia w latach 1945–1950” widnieje łącznie 221 osób zabitych (AIPN Kr, 041/42, t. 4, b.d., k. 259). Przywoływana przez mnie liczba 33 Żydów nie uwzględnia osób pochodzenia żydowskiego, które w chwili śmierci były funkcjonariuszami aparatu władzy. Zygmunt Goldstein w momencie śmierci nie pełnił już żadnej funkcji w UB. Przy zliczaniu funkcjonariuszy UB i milicjantów zabitych przez podziemie przy nazwisku Goldsteina dopisano „odpada, zwolniony – skazany na 6 lat” (ibidem, k. 128). ↩︎
  4. Zbigniew Herbert, Trzy wiersze z pamięci [w:] idem, Wiersze zebrane, Warszawa: Czytelnik 1971, s. 11. ↩︎
  5. Polska Agencja Prasowa, W Zakopanem odsłonięto pomnik Józefa Kurasia „Ognia”, www.pis.org.pl (dostęp w kwietniu 2015 r.). ↩︎
  6. Istnieją przykłady pokazujące, że może być inaczej. Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Białymstoku zamieściła w internecie niezwykły komunikat, dotyczący ustaleń końcowych śledztwa S 28/02/Zi w sprawie zabicia 79 Białorusinów z rozkazu Romualda Rajsa „Burego” (dowódcy 3 Wileńskiej Brygady Narodowego Zjednoczenia Wojskowego) na przełomie stycznia i lutego 1946 r.: „Brak jest danych, że osoby, które straciły życie, działały w strukturach państwa komunistycznego, a ich działanie było wymierzone w rozbicie tej organizacji podziemnej. Mówienie o ewentualnym zagrożeniu jest zatem twierdzeniem czysto hipotetycznym i nie pozwalało na podjęcie działań zmierzających do ich fizycznej eliminacji. Nie może zmienić takiego stanowiska przyjęcie tezy, że wydarzenia te miały miejsce w wyjątkowym okresie, w którym dla wielu życie ludzkie nie miało znaczenia, że okrucieństwa niedawno zakończonej wojny wypaczyły psychikę wielu ludzi. Nigdy nie może to jednak determinować lub usprawiedliwiać takich działań w świetle podstawowych, a zarazem nadrzędnych norm prawych, norm, które za najważniejszy cel stawiają ochronę najważniejszego dobra, jakim jest życie ludzkie. W żadnym też wypadku nie można tego, co się zdarzyło, usprawiedliwiać walką o niepodległy byt Państwa Polskiego. Wręcz przeciwnie, akcje «Burego» przeprowadzone wobec mieszkańców podlaskich wsi wspomagały komunistyczny aparat władzy i to przede wszystkim poprzez obniżenie prestiżu organizacji podziemnych, dostarczenie argumentów propagandowych o bandytyzmie oddziałów partyzanckich” (Informacja o ustaleniach końcowych śledztwa S 28/02/Zi w sprawie pozbawienia życia 79 osób – mieszkańców powiatu Bielsk Podlaski, w tym 30 osób tzw. furmanów, w lesie koło Puchał Starych, dokonanych w okresie od dnia 29 stycznia 1946 r. do dnia 2 lutego 1946, www. ipn.gov.pl, dostęp w kwietniu 2015 r.). Innym przykładem takiego spojrzenia na historię żołnierzy wyklętych jest książka Pawła Rokickiego, opisująca m.in. krwawy odwet 5 Brygady Wileńskiej AK rtm. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki” na litewskiej ludności cywilnej, w której autor stwierdza: „dla budowania właściwej kondycji moralnej każdego społeczeństwa równie ważne powinno być rozliczenie zarówno tych zbrodni wojennych, których ofiarami stali się jego członkowie, jak i tych, których sprawcami byli przedstawiciele danego społeczeństwa” (idem, Glinciszki i Dubinki. Zbrodnie wojenne na Wileńszczyźnie w połowie 1944 roku i ich konsekwencje we współczesnych relacjach litewsko-polskich, Warszawa: ISP PAN i IPN, 2015, s. 12–13). ↩︎
  7. Zdjęcie znajduje się w zbiorach USHMM. ↩︎
  8. Polska Agencja Prasowa, W Zakopanem odsłonięto pomnik Józefa Kurasia „Ognia”, www.pis.org.pl (dostęp w kwietniu 2015 r.). ↩︎
  9. Wypowiedź z kadr filmu G. Królikiewicza „A potem nazwali go bandytą”. ↩︎