
Zdarzenie to było ukartowane przez W. Chmurę, J. Kurasia „Ognia” i W. Kolasę „Zemstę”. Główny sprawca tego morderstwa Władysław Kolasa „Zemsta” w swoich zeznaniach wspomina, że „wówczas byli razem z „Ogniem”, który został na zewnątrz, a jemu kazał wejść do środka.”
Z zeznań świadków tego zdarzenia (IPN kr 110/4656/1) wynika, że był zmierzch i handlarz Wacław, przyszedł do domu Chmurów. Był zdyszany i czymś zaniepokojony. Kuchnia, gdzie przebywali wszyscy, mieściła się z tyłu budynku i oprócz Władysława Chmury, jego żony, ich córki Krystyny – była jej siostra Krzystyniakowa (Sipkowa).
Zaraz po nim do kuchni, trzymając w ręce pistolet wtargnął ogniowiec Władysław Kolasa „Zemsta”. Kazał podnieść wszystkim ręce do góry i strzelił do Wacława, który osunął się z krzesła na ziemię. Ponieważ Wacław dawał oznaki życia, Kolasa strzelił mu drugi raz w pierś, zabijając go.
Wszystkim domownikom zagroził, że jeśli ktokolwiek i kiedykolwiek o tym zdarzeniu coś powie do sąsiadów lub UB, to zostanie zabity, jego a dobytek spalony.
W zeznaniach wszyscy świadkowie wspominają gwałtowność i bezwzględność sprawcy, który w obecności 4-letniego Andrzeja, syna Władysława Chmury, młodej córki Krystyny i żony zastrzelił Wacława. Władysław Chmura był z mordercami w zmowie, ale jak wspominają sąsiedzi. Po zamordowaniu Wacława, z dużym spokojem Kolasa wywlókł za nogi zwłoki Wacława na korytarz, kazał gospodarzowi zorganizować konia z wozem, a kobietom powycierać z podłogi duże kałuże krwi. Krew rozpryskała się w koło i na łoże, w którym spał mały czteroletni chłopiec. Krzystyniakowa wykrzyknęła, że to zły znak i źle to wróży.
Należy wspomnieć o walizce z dolarami i złotem, po które, po pozbyciu się zwłok, wrócił „Zemsta” wraz z „Ogniem”.

W tej sprawie prowadzono dochodzenie, przyjechała nawet żona zamordowanego handlarza, podobno Żydówka. W obejściu Chmurów znaleziono tylko ubranie zamordowanego. Z nieznanych przyczyn nikogo nie aresztowano i nie ukarano.
Wojskowa Prokuratura w Krakowie, dnia 03 VII 1951 r. aresztowała Kolasę Władysława s. Józefa ur. 9.III. 1920 r. Prowadzone było śledztwo. Kolasa Władysław podejrzewany był, że w styczniu 1946 r. będąc członkiem bandy N.S.Z. pod d-wem „Ognia” dokonał morderstwa na NN Wacławie. Władysław Kolasa „Zemsta” w jednych zeznaniach przyznawał się do popełnionego czynu, a w innych wszystkiemu zaprzeczał.
Przesłuchiwani byli również świadkowie, którzy w zeznaniach potwierdzili zgodnie fakt zamordowania przez ogniowców NN Wacława Żyda handlarza złotem2.
Po kilku latach wymieniony chłopiec, będąc uczniem 1 klasy szkoły podstawowej, jedyny syn Chmurów Andrzej wracał z kolegami brzegiem Czarnego Dunajca do domu, wpadł pod lód i utonął. Zwłoki chłopca znaleziono około tygodnia później w Waksmundzie przed mostem. Powiadomiona milicja wezwała wojsko, które wysadzało lód na rzece, aby odnaleźć denata. Koledzy jego byli przesłuchiwani przez MO. Po Nowym Targu rozeszła się wieść, że to kara Boża za tę zbrodnię. Cała sprawa wyszła na jaw, gdy siostry pokłóciły się w sieni, a rozmowę podsłuchała sąsiadka.

W dzienniku ,,Ognia” jest odnotowane: 21 II 1946 r. Handlarz złotem z Warszawy-Zemsta.
Dokładnie rok później 21 II 1947 r. Józef Kuraś ,,Ogień” w Ostrowsku osaczony przez wojsko KBW popełnił samobójstwo, strzelając sobie w głowę. Zadziwiającą zbieżność dat.
Relacja Jana Kowalskiego zamieszkałego Św. Doroty nr. 43
Jan Kowalski przydomek ,,od Bordygów” widział, jak napastnicy zrzucali nagie zwłoki w dół skarpy naprzeciwko Klocków do śniegu, starając się je ukryć. Sprawcy zauważyli go i po kilku dniach pobili tak, że był siny na całym ciele. Zagrozili mu, że jeżeli piśnie słowo, to zrobią z nim to samo co z handlarzem.
Nie udało się nam ustalić, gdzie pochowano zwłoki handlarza z Warszawy, prawdopodobnie leży na cmentarzu w Nowym Targu. Jeden z informatorów powiedział nam, że jest pochowany obok syna Chmurów. Tę informację uzyskał od kamieniarza pana Bełtowskiego.
Część informacji wykorzystaliśmy w filmie na kanale You Tube – seria Wyklęci czy przeklęci, Odcinek 5 : Zamordowanie przez ogniowców Żyda Grasgrüna i handlarza złotem:
Przy okazji naszego śledztwa ustaliliśmy, że ogniowcy od rana grasowali w mieście. Tego samego dnia w Nowym Targu, w kamienicy Rynek 10, zostało zastrzelonych dwóch funkcjonariuszy UB – Stanisław Grochowski i Włodzimierz Mistecki. Dr M. Korkuć w swoim opracowaniu mylnie podaje, że funkcjonariusze zostali zabici w Rabie Wyżnej i Podwilku.

Kilkanaście metrów od miejsca tej zbrodni w domu obok mieszkał prof. Józef Grzybek, u którego to w domu przebywał w odwiedzinach dwukrotnie Św. Jan Paweł II.
