Zabójstwo Władysława Leśnickiego w Ostrowsku. Ofiara, której nie ma w żadnym wykazie

30 września 1945 roku w Ostrowsku obchodzono odpust św. Michała Archanioła. Wieczorem do jednoizbowego domu Leśnickich wszedł pijany, uzbrojony mężczyzna i wystrzelił serię przez całe pomieszczenie. Zginął 25-letni rolnik Władysław Leśnicki, który kwadrans wcześniej wrócił z odpustowych posiad. Publikujemy podpisaną relację rodziny i wpis z parafialnej księgi zmarłych.

30 września 1945 roku w Ostrowsku obchodzono odpust św. Michała Archanioła. Był to niedzielny dzień patronalnego święta parafii.[1] Wieczorem, gdy uroczystości dobiegały końca, do jednoizbowego domu Leśnickich pod numerem 106 wszedł pijany, uzbrojony mężczyzna i wystrzelił serię przez całe pomieszczenie.

Jedna z kul trafiła w wątrobę Władysława Leśnickiego, dwudziestopięcioletniego rolnika, który kwadrans wcześniej wrócił do domu z odpustowych posiad. Wykrwawił się. Tego samego dnia zmarł także Józef Marciniszyn, żołnierz z Gródka Jagiellońskiego pod Lwowem, kwaterujący we wsi.

Dwanaście dni później, na tej samej wsi, ludzie „Ognia” powiesili na słupie telegraficznym sąsiadkę Leśnickich – Helenę Luberdę „Kościelną”, dwudziestoczteroletnią kobietę w ósmym miesiącu ciąży. Obaj zabici leżą dziś na cmentarzu w Ostrowsku w sąsiednich grobach.

Nazwiska Władysława Leśnickiego nie ma w żadnym znanym nam wykazie ofiar oddziału Józefa Kurasia. Publikujemy podpisaną relację jego krewnego oraz dwa dokumenty parafialne, które tę historię potwierdzają.

Skąd wiemy o tej sprawie

Historię usłyszeliśmy po raz pierwszy w 2025 roku od Karola Karpierza, mieszkańca Ostrowska. Władysław Leśnicki był bratem jego prababki, Antoniny Gromady z Leśnickich. Karpierz spisał relację 12 października 2025 roku, w rocznicę zamordowania Heleny Luberdy, i opatrzył ją własnoręcznym podpisem na obu stronach.

Jego świadectwo nie jest relacją naoczną. Jest zapisem tego, co usłyszał bezpośrednio od dwóch kobiet, które były wtedy w izbie i przeżyły: Heleny Kutek i Marii Makowskiej, sióstr Władysława. Karpierz znał je osobiście, słuchał tej opowieści u Marii Makowskiej – w domu stojącym dziś przy ulicy Pienińskiej 90, czyli dokładnie w miejscu, w którym padły strzały.

Przez osiemdziesiąt jeden lat nikt nie zainteresował się losem dwudziestopięcioletniego rolnika z Ostrowska. W naszej ocenie to nie przypadek, lecz skutek mechanizmu, który opisujemy w tym serwisie od lat: rodziny ofiar milczały ze strachu, a to, czego nie zgłoszono, nie trafiło do żadnego zestawienia.

Kim był Władysław Leśnicki

Urodził się 23 grudnia 1919 roku w Ostrowsku, jako syn Stanisława i Rozalii z domu Stoch. W chwili śmierci miał dwadzieścia pięć lat.[2]

Wraz z rodziną prowadził własne gospodarstwo rolne: konie, bydło, jak w większości podhalańskich obejść. To było ich jedyne źródło utrzymania. Nie był żołnierzem, nie należał do żadnej organizacji, nie miał wyroku. Był cywilem.

Dom rodzinny stał pod adresem Ostrowsko 106, tuż obok ówczesnego budynku szkoły – dziś jest to ulica Pienińska 90. Pierwotny dom nie zachował się; obecny wzniesiono po wojnie na tym samym miejscu.

Dwie czarno-białe fotografie: u góry zabudowa przy ulicy Pienińskiej w Ostrowsku z domem pod numerem 90 i budynkiem dawnej szkoły, u dołu zbliżenie ściany budynku szkolnego
Po prawej (Ostrowsko, ul. Pienińska 90) dom wybudowany na miejscu dawnego domu Leśnickich (Ostrowsko 106). Po lewej (ul. Pienińska 92) budynek, w którym mieściła się wówczas szkoła. Fotografie ze zbiorów rodziny.

Sąsiedztwo szkoły ma w tej historii znaczenie. W stodole przy domu Leśnickich wojskowi trzymali swoje konie, a sami, jak zapamiętała rodzina, kwaterowali najpewniej w budynku szkolnym obok. Pradziadek Karola Karpierza, Stanisław Leśnicki, ojciec Władysława, był w tej szkole palaczem. To tłumaczy, dlaczego w izbie tego wieczoru siedział także obcy żołnierz.

Niedziela odpustowa, 30 września 1945 roku

Tego dnia Władysław był na posiadach odpustowych w domu Żeglenia „Kołodzieja”. Po dłuższym czasie zdrzemnął się na ławie. Gospodarz chciał mu podłożyć pod głowę poduszkę i wtedy ten się obudził, zorientował się, że jest późno, pożegnał gospodarzy i poszedł do domu.

W domu, w jedynej izbie, byli tego wieczoru: Stanisław Leśnicki (ojciec), Rozalia (matka), córki Helena (później Kutek) i Maria (później Makowska), synowie Władysław i Jan. Na ławie pośrodku siedział Józef Marciniszyn, żołnierz pochodzący z Gródka Jagiellońskiego koło Lwowa. Przynależności jego jednostki rodzina nie znała.

Wtedy do środka wszedł pijany Jan Lenart „Świerk” (w Ostrowsku mówiono na niego „Jasiek Kurasiów”) i otworzył ogień z karabinu. Stał w drzwiach i wystrzelił serię przez cały pokój. Jedna kula trafiła Władysława w wątrobę i przeszła na wylot. Wezwany lekarz stwierdził przestrzał. Władysław wykrwawił się i zmarł. W ścianie izby został po tej serii ślad – wgłębienie od jednego z wystrzałów.

2 października pochowano go na cmentarzu w Ostrowsku. W tym samym grobie spoczęła później jego siostra Helena Kutek (zm. 2013). Sąsiedni grób należy do Heleny Luberdy.

Po zdarzeniu we wsi nie było żadnego zgromadzenia. Jak zapamiętała rodzina: ludzie bali się wyjść z domów.

Relacja Karola Karpierza z 12 października 2025 roku

Publikujemy obie strony podpisanego dokumentu oraz jego pełną transkrypcję.

Pierwsza strona maszynopisu relacji Karola Karpierza z Ostrowska z 12 października 2025 roku o zabójstwie Władysława Leśnickiego, z odręcznym podpisem u dołu
Relacja Karola Karpierza, strona 1. Ostrowsko, 12 października 2025 r.
Druga strona maszynopisu relacji Karola Karpierza o śmierci Władysława Leśnickiego i Józefa Marciniszyna, zakończona odręcznym podpisem autora
Relacja Karola Karpierza, strona 2, zakończona własnoręcznym podpisem.

Transkrypcja dokumentu — relacja Karola Karpierza z 12 października 2025 r.

Ostrowsko, 12 października 2025

Historia zabójstwa Władysława Leśnickiego 30.09.1945

Pod koniec dnia uroczystości odpustowych św. Michała Archanioła w parafii w Ostrowsku, miało miejsce zabójstwo Władysława Leśnickiego (lat 26) przez Jana Lenarta „Świerk” należącego do oddziału Józefa Kurasia „Ognia”.

Władysław Leśnicki syn Stanisława i Rozalii przebywał w ten dzień w domu Żeglenia „Kołodzieja”, był na posiadach na odpuście. Po dłuższym czasie zdrzemnął się chwilę na ławie i gospodarz chciał mu podłożyć pod głowę poduszkę, a ten wstał i poszedł do domu gdy się obudził. Zorientował się, że już późna pora, pożegnał gospodarzy, poszedł i wrócił do domu.

Dom znajdował się w Ostrowsku pod adresem Ostrowsko 106 (obok ówczesnej szkoły) – obecnie Ostrowsko ul. Pienińska 90. Obecnie dom jest odbudowany po wojnie.

W domu wieczorem byli wtedy domownicy: Stanisław Leśnicki (tata), Rozalia (mama), Helena (później Kutek), Maria (później Makowska), Władysław, Jan. Na ławie w środku był także Józef Marciniszyn – żołnierz pochodzący z Gródka Jagiellońskiego koło Lwowa. Nie wiem więcej na temat przynależności do jednostki tego człowieka. W stodole przy domu oprócz własnego inwentarza domowników, wojskowi trzymali swoje konie. Zakwaterowani byli najpewniej w budynku szkoły, stojącym obok domu Leśnickich. Mój pradziadek Stanisław Leśnicki był palaczem w szkole.

W domu była tylko jedna izba, w której znajdowali się wszyscy domownicy. Wtedy wszedł do środka pijany Jan Lenart „Świerk” (mówili na niego w Ostrowsku: Jasiek Kurasiów, miał także siostrę Antoninę i mówili na nią również „Kuraśka”) otworzył ogień z karabinu i posiał po całym pokoju. Celowo używam słowa „posiał” gdyż takie było używane w przekazach rodzinnych. Wystrzelił serią z karabinu po całym pokoju. Jedna kula trafiła Władysława w wątrobę. Bardzo dużo wyszło z niego krwi. Po wezwaniu lekarza, który stwierdził, że kula przeszła na wylot jego ciała, po mocnym wykrwawieniu zmarł. Nie wiem w jaki sposób wezwano lekarza. 2 października pochowano Władysława na grobie w Ostrowsku. W tym samym grobie jest pochowana jego siostra Helena Kutek (zm. 2013). Leży w grobie obok Heleny Luberda „Kościelnej”, powieszonej niecałe dwa tygodnie później 12.10.1945.

Ludzie się bali wyjść z domów i nie było zgromadzenia ludzi po tym wydarzeniu.

Na miejsce przyjechała Milicja i wypytywała co się wydarzyło i kto zastrzelił Władysława. Domownicy byli pytani przez Milicje kto to zrobił. Odpowiedzieli, że nie wiedzą pomimo, że dobrze wiedzieli kto to zrobił, ponieważ Jan Lenart „Świerk” był z tej samej wsi (mieszkał po drugiej stronie Dunajca „za wodą”). Domownicy odpowiadali Milicji, że nie wiedzą, dlatego, że bali się odwetu ogniowców. Woleli nie powiedzieć, aby uniknąć ewentualnej zemsty. W metrykach kościelnych jest także wpisane: „zastrzelony przez przypadek”, co potwierdza powyższą relację. W domu był strach przed oddziałem „Ognia”, a także dodatkowo przed komunistycznym aparatem państwa narzuconym przez Moskwę. Nie wiadomo było o czym można było między sobą rozmawiać.

Władysław Leśnicki miał 26 lat i wraz z domownikami zajmował się prowadzeniem własnego gospodarstwa rolnego. Jak większość gospodarstw mieli konie, bydło itp. Było to źródło ich utrzymania. Władysław Leśnicki był przypadkową cywilną ofiarą pijanego i uzbrojonego Jana Lenarta „Świerk” z oddziału Józefa Kurasia „Ognia”. Nie było nawet jednoosobowo wydanego wyroku przez „Ognia”. Był on całkowicie przypadkową ofiarą, która znalazła w danym miejscu w czasie wystrzału.

Józef Marciniszyn został przewieziony do szpitala, gdyż stracił przytomność po wtargnięciu i wystrzałach z broni. Uważali, że również został postrzelony jednak sekcja zwłok w szpitalu w Nowym Targu wykazała, że był to atak serca. Okazało się, że kula jedynie go lekko drasnęła. Miał 31 lat i był synem Anny. Kula która go drasnęła dosięgła Władysława Leśnickiego. Lenart stał w drzwiach i jedna z wystrzelonych kul miała taką właśnie trajektorię lotu. Po tym wydarzeniu było wgłębienie w ścianie od jednego wystrzału z serii.

Osobiście znałem dwie siostry mojej prababci Antoniny Gromada z Leśnickich – Helenę Kutek oraz Marię Makowską, które były w tym czasie w pomieszczeniu i przeżyły tamto wydarzenie. Byłem przy tym jak opowiadały tę historię, a także słyszałem tę historię opowiadaną na spotkaniach z rodziną. Słyszałem to od Marii Makowskiej w domu, w którym mieszkała z mężem (ul. Pienińska 90) i w którym miało miejsce zabójstwo Władysława.

W Ostrowsku była to przez długie lata milcząca wiedza ludzi. Ludzie bali się głośno o tym mówić.

Mieszkaniec Ostrowska
[podpis własnoręczny: Karol Karpierz]

Co zapisała księga zmarłych parafii w Ostrowsku

Relacja rodzinna nie jest w tej sprawie jedynym źródłem. Zachowała się karta księgi zmarłych parafii św. Michała Archanioła w Ostrowsku, prowadzonej po łacinie. Pod pozycjami 20 i 21 figurują obaj mężczyźni, którzy zginęli tego wieczoru.[5]

Karta łacińskiej księgi zmarłych parafii w Ostrowsku z 1945 roku z wpisami numer 20 Ladislaus Leśnicki i numer 21 Josephus Marciniszyn, z adnotacjami o przyczynie śmierci
Karta księgi zmarłych parafii św. Michała Archanioła w Ostrowsku. Pozycje 20 i 21 – Władysław Leśnicki i Józef Marciniszyn, obaj zmarli 30 września 1945 r., obaj pochowani 2 października.

Transkrypcja i przekład — księga zmarłych, pozycje 20 i 21

Poz. 20. Data śmierci: September 30. Data pogrzebu: Octob. 2. Numer domu: 106.

„Ladislaus Leśnicki, filius Stanislai et Rosaliae Stoch, natus in Ostrowsko.” – Władysław Leśnicki, syn Stanisława i Rozalii Stoch, urodzony w Ostrowsku.

Rubryka wieku: 23 XII 1919 (data urodzenia w miejsce liczby lat). Przyczyna śmierci: „przez przypadek zastrzelony”. Adnotacja: „sep. R.D. Andreas Bras’ expos. e Łopuszna” – pochowany przez ks. Andrzeja Brasia, ekspozyta z Łopusznej.

Poz. 21. Data śmierci: Septemb. 30. Data pogrzebu: October 2. Numer domu: nie wpisano.

„Josephus Marciniszyn, vir der[elictae] Annae, natus in Gródek Jagielloński, miles.” – Józef Marciniszyn, mąż pozostałej przy życiu Anny, urodzony w Gródku Jagiellońskim, żołnierz.

Rubryka wieku: 31 an[norum] – lat 31. Przyczyna śmierci: „zastrzelony”. Adnotacja: „Sepultus est in Nowy Targ” – pochowany w Nowym Targu.

Rodzina dysponuje ponadto wyciągiem z księgi zmarłych, wydanym przez parafię 24 sierpnia 2024 roku i opatrzonym pieczęcią Sigillum Eccl. Parochialis in Ostrowsko. Dokument odsyła do tomu V, strony 63, pozycji 20 – czyli dokładnie do wpisu powyżej.

Wyciąg z księgi zmarłych parafii w Ostrowsku dotyczący Władysława Leśnickiego, wydany 24 sierpnia 2024 roku, z wpisem o przyczynie śmierci: zastrzelony przez przypadek
Wyciąg z księgi zmarłych wydany przez parafię w Ostrowsku 24 sierpnia 2024 r. (t. V, str. 63, nr 20).

Transkrypcja dokumentu — wyciąg z księgi zmarłych

Parafia Rzymsko-Katolicka pw. św. Michała Archanioła, Ostrowsko, ul. Jana Pawła II 21, 34-431 Waksmund.

Wyciąg z księgi zmarłych (t. V, str. 63, nr 20)

Władysław Leśnicki
syn Stanisława i Rozalii z d. Stoch
ur. w Ostrowsku dnia 23 mies. 12 1919 r.
zmarł w Ostrowsku dnia 30 mies. 09 1945 r.

Ostrowsko, dnia 24.08.2024 r.

Przyczyna śmierci: zastrzelony przez przypadek.

[podpis: ks. Krzysztof] [pieczęć parafialna]

Zwracamy uwagę na trzy rzeczy. Po pierwsze: wpis parafialny niezależnie potwierdza relację rodzinną co do daty, miejsca, numeru domu i przyczyny śmierci. Po drugie: określenie „przez przypadek” odnosi się wyłącznie do Leśnickiego i oddaje dokładnie to, co mówi rodzina: nie był celem, znalazł się na linii strzału. Po trzecie: przy nazwisku Marciniszyna ksiądz zapisał po prostu „zastrzelony”, bez żadnego zastrzeżenia.

Józef Marciniszyn. Sprzeczność, której nie zamykamy

Los drugiego zabitego wymaga osobnego omówienia, ponieważ dwa źródła mówią co innego.

Według przekazu rodzinnego zapisanego przez Karola Karpierza, Marciniszyn stracił przytomność po wtargnięciu napastnika i strzałach, został przewieziony do szpitala w Nowym Targu, a sekcja zwłok wykazała, że przyczyną zgonu był atak serca. Kula miała go jedynie drasnąć, a następnie dosięgnąć Władysława Leśnickiego, z czego rodzina wnosiła, że oba postrzały pochodziły z jednego pocisku wystrzelonego przez stojącego w drzwiach Lenarta.

Księga zmarłych parafii w Ostrowsku zapisuje natomiast w rubryce przyczyny zgonu jedno słowo: „zastrzelony”. Data zgonu: 30 września, data pogrzebu: 2 października, ta sama co u Leśnickiego. Ciało pochowano w Nowym Targu, co jest spójne z relacją o przewiezieniu go do tamtejszego szpitala.

Nie rozstrzygamy tej sprzeczności i nie mamy podstaw, by którekolwiek z tych źródeł odrzucić. Przedstawiamy oba. Odnotowujemy natomiast, że jeżeli w nowotarskim szpitalu wykonano sekcję zwłok, to powinna po niej zostać dokumentacja, a jej odnalezienie rozstrzygnęłoby sprawę jednoznacznie. Zwracamy się w tej sprawie o pomoc do czytelników.

Niezależnie od przyczyny zgonu bezsporne pozostaje jedno: obaj mężczyźni byli żywi przed wejściem uzbrojonego napastnika i obaj nie żyli po nim, a obu pochowano tego samego dnia.

Sprostowania wymaga jeszcze jeden szczegół. Relacja rodzinna podaje, że Marciniszyn „był synem Anny”. Wpis łaciński mówi co innego: vir derelictae Annae – mąż pozostałej przy życiu Anny. Ta sama księga rozróżnia oba określenia konsekwentnie: przy Leśnickim stoi filius (syn), przy Marciniszynie vir (mąż). Anna Marciniszyn była zatem jego żoną i owdowiała 30 września 1945 roku.[3]

Milicja przyjechała. Nikt nic nie widział

Na miejsce przyjechała Milicja Obywatelska i pytała domowników, kto zastrzelił Władysława. Wszyscy odpowiedzieli, że nie wiedzą.

Wiedzieli doskonale. Jan Lenart „Świerk” pochodził z tej samej wsi – mieszkał po drugiej stronie Dunajca, „za wodą”. Był rozpoznawalny, miał wiejski przydomek, jego siostrę Antoninę nazywano „Kuraśką”. W jednoizbowej chałupie, przy świetle, sześcioro dorosłych ludzi nie miało najmniejszego problemu z jego rozpoznaniem.

Skłamali, bo bali się odwetu. I mieli ku temu powód: dwanaście dni później ludzie „Ognia” powiesili w tej samej wsi ciężarną sąsiadkę.

To jest właśnie mechanizm, który sprawił, że nazwisko Władysława Leśnickiego nie trafiło do żadnego wykazu. Nie dlatego, że nie było zdarzenia – było, i zostało odnotowane przez proboszcza. Dlatego, że nikt nie złożył zeznania wskazującego sprawcę. Świadkowie woleli skłamać funkcjonariuszom MO, niż narazić się ogniowcom. Ten sam wzorzec opisywaliśmy przy sprawie Rudolfa Ozorowskiego i przy zabójstwie pięciorga Żydów na ulicy Waksmundzkiej w Nowym Targu.

Trzeba też pamiętać o drugim źródle strachu, które wymienia sama relacja: obok oddziału „Ognia” był jeszcze aparat bezpieczeństwa narzucony przez Moskwę. Mieszkańcy Ostrowska nie ufali żadnej z tych stron. Jak zapisał Karol Karpierz: „Nie wiadomo było, o czym można było między sobą rozmawiać”.

Jan Lenart „Świerk” i dwanaście dni, które dzieli obie zbrodnie

Nazwisko Jana Lenarta „Świerka” pojawia się w naszym serwisie nie po raz pierwszy. Występuje ono wśród uczestników zamordowania Heleny Luberdy, powieszonej na słupie telegraficznym w Ostrowsku 12 października 1945 roku.

Zestawienie obu spraw daje obraz, którego żadna z nich nie daje osobno:

  • 30 września 1945 – Ostrowsko, dom nr 106. Ginie Władysław Leśnicki, cywil, lat 25. Ginie Józef Marciniszyn, lat 31.
  • 12 października 1945 – Ostrowsko, słup telegraficzny. Ginie Helena Luberda, lat 24, w ósmym miesiącu ciąży, matka półtorarocznego Leona.
  • Ta sama wieś. Dwanaście dni odstępu. W obu sprawach wśród sprawców wymieniany jest ten sam człowiek.

Ma to znaczenie dla jednego ze sporów, które prowadzimy z ustaleniami krakowskiego IPN. Dr Maciej Korkuć argumentował, że biorący udział w zabójstwie Heleny Luberdy Jan Goleniowski „Lew” i Jan Lenart „Świerk” mogli w owym czasie nie być członkami oddziału „Ognia”.[4]

Relacja z Ostrowska, spisana niezależnie i przez osobę niezwiązaną z żadną ze stron tego sporu, opisuje Lenarta dwanaście dni wcześniej jednoznacznie: jako „należącego do oddziału Józefa Kurasia »Ognia«”. W naszej ocenie tak właśnie widziała go wówczas własna wieś, i to jest świadectwo, którego nie da się pominąć w dyskusji o jego przynależności.

Zaznaczamy wyraźnie: w sprawie śmierci Władysława Leśnickiego nigdy nie toczyło się żadne postępowanie i żaden sąd nie orzekł o winie. Przedstawiona tu identyfikacja sprawcy pochodzi z przekazu rodzinnego dwóch naocznych świadkiń, utrwalonego na piśmie przez ich krewnego i podpisanego jego nazwiskiem.

Co z tego wynika

Władysław Leśnicki nie był żołnierzem żadnej formacji, nie miał wyroku, nie był o nic podejrzewany. Wracał z odpustu do domu. Zginął, bo pijany człowiek z bronią wszedł do izby pełnej ludzi i wystrzelił serię.

Uważamy, że takie zdarzenia są miarą rzeczywistości powojennego Podhala co najmniej w tym samym stopniu, co akcje opisywane w oficjalnych opracowaniach. Ludzie nazywali te grupy „desantami” i „bandytami”, bali się ich tak samo jak funkcjonariuszy UB, i nie dostrzegali między jednymi a drugimi różnicy, która miałaby dla nich praktyczne znaczenie.

Sprawa Leśnickiego pokazuje coś jeszcze: ile takich nazwisk może nadal brakować. Trafiła do nas dopiero w 2025 roku, osiemdziesiąt lat po zdarzeniu, i tylko dlatego, że jeden człowiek z Ostrowska zdecydował się ją spisać i podpisać. Wpis w księdze parafialnej czekał przez ten cały czas nietknięty, dwie pozycje pod sobą, z datą i numerem domu.

Pozostałe udokumentowane przez nas przypadki zebraliśmy w dziale Cywilne ofiary „Ognia”: Polacy.

Relację i dokumenty publikowane w tym artykule otrzymaliśmy od Karola Karpierza z Ostrowska oraz ze zbiorów rodziny. Publikujemy je po raz pierwszy. Jeżeli dysponują Państwo wiedzą o losach Józefa Marciniszyna i jego żony Anny, dokumentacją sekcji zwłok ze szpitala w Nowym Targu albo informacjami o innych mieszkańcach Ostrowska poszkodowanych jesienią 1945 roku, prosimy o kontakt.

Przypisy

  1. Wspomnienie św. Michała Archanioła przypada 29 września; w 1945 roku była to sobota, a 30 września – niedziela. Relacja Karola Karpierza umiejscawia zdarzenie „pod koniec dnia uroczystości odpustowych”, co jest spójne z obchodami odpustu parafialnego w niedzielę. ↩
  2. Data urodzenia (23 grudnia 1919 r.) i data śmierci (30 września 1945 r.) pochodzą z księgi zmarłych parafii w Ostrowsku oraz z wyciągu wydanego przez parafię 24 sierpnia 2024 r. Relacja Karola Karpierza podaje wiek 26 lat; z dat wynika, że w chwili śmierci Władysław Leśnicki miał ukończone 25 lat. ↩
  3. Łacińska formuła vir derelictae N. („mąż pozostałej przy życiu N.”) jest w tej samej księdze stosowana konsekwentnie — występuje również w pozycji 18 tej karty. Określenie syna zapisywane jest jako filius i w tej formie figuruje w pozycji 20, przy Władysławie Leśnickim. ↩
  4. Zob. Zamordowanie Heleny Luberdy przez oddział „Ognia” wraz z przywołaną tam dokumentacją. ↩
  5. Księga zmarłych parafii rzymskokatolickiej pw. św. Michała Archanioła w Ostrowsku, t. V, s. 63, poz. 20 i 21. Kopia w zbiorach autora. ↩