Przez lata bezskutecznie próbowaliśmy tematem mordów Żydów na Podhalu zainteresować pracowników Muzeum Polin w Warszawie, gdzie byliśmy osobiście.
Na podstawie relacji żołnierzy Armii Krajowej służących w 1 Pułku Strzelców Podhalańskich, a działających po wojnie w organizacjach NIE i WiN oraz relacjach świadków tych zdarzeń, odtworzyliśmy przebieg wielu morderstw „Ognia” i ogniowców. Cieszy nas fakt, że dr K. Panz w swoich opracowaniach w sposób naukowy uzupełnia oraz potwierdza trafność naszych badań.
Po wielu latach po wojnie rodziny ofiar „Ognia”, w tym Żydzi, zorientowały się, że AK nie ma nic wspólnego z dokonywanymi przez niego morderstwami. „Ogień” bezprawnie wydawał wyroki śmierci i dla ich ważności uzupełniał napisem Armia Krajowa oraz pieczęcią AK. Takim postępowaniem godził w dobre imię AK.
Niedopuszczalne jest, żeby pracownicy IPN w swoich opracowaniach używali w stosunku do ogniowców określenia: „żołnierze Armii Krajowej” oraz używali przy imieniu nazwisku Józefa Kurasia „Ogień” stopnia majora.
Zagłada Żydów przez Niemców Nowym Targu
W dniu 30 VIII 1942 r., w czasie masowej egzekucji na cmentarzu żydowskim w Nowym Targu, Polacy pochodzenia żydowskiego przywożeni byli całymi rodzinami. Przed mordem Żydów, doły na cmentarzu żydowskim wykopali junacy z miejscowego hufca pracy „Baudienst”. Gestapowcy dali junakom kawę zmieszaną z wódką. W czasie egzekucji stali w pobliżu i przyglądali się. Po masakrze junacy zasypali doły, a gestapowcy wynagrodzili ich zapłaconymi „młynarkami” odebranymi od żydów. Junakom, którzy widokiem mordu byli wstrząśnięci i rozdygotani, zrobiono zastrzyki, a jednego zaszokowanego odesłano do szpitala1.


Tam, na polecenie gestapowców, na wielkiej chuście przyszłe ofiary składały posiadane przy sobie kosztowności i ubrania. Mężczyźni rozbierali się do kalesonów a kobiety do halek. Następnie zmuszani byli do podejścia na podest usytuowany na skraju wykopanego wcześniej masowego grobu i strzałem w tył głowy zostawali pozbawieni życia. Zastraszeni i przerażeni Żydzi w większości posłusznie spełniali polecenia swoich oprawców. Rzeczy pożydowskie skrupulatnie przeszukiwano i segregowano.
T. Czubernat opowiadał, że Dawid Grassgrün był świadkiem zamordowania jego syna Emanuela i jako jeden z nielicznych wykazał się niesamowitą odwagą – tuż przed egzekucją silnie popchnął mającego go zastrzelić gestapowca, który stracił równowagę i przewrócił się.
Korzystając z zamieszania Grassgrün uciekł przez dziurę w płocie w stronę lotniska na pole, którego był dzierżawcą. Pomimo pospiesznych poszukiwań nie odnaleziono go.
Warto pamiętać, że Polska była jednym krajem, w którym za pomoc Żydom groziła kara śmierci. Mimo tego ludność Podhala ubrała go i pomogła mu dotrzeć do znajomego nowotarskiego Żyda Józefa Engländera, mieszkającego w Kieżmarku na Słowacji. To z nim w latach w latach 1941–1942 Grassgrün przeprowadzał Żydów i Polaków przez granicę. Wśród tych ostatnich było wielu oficerów, którzy przed wyruszeniem w dalszą drogę nocowali u nich w domu.
Córka nie znała kontaktów przerzutowych ojca, wiedziała tylko, że istniały i że punktem granicznym, przez który Grassgrün przeprowadzał ludzi, była Stara Wieś. Podczas wojny ukrywał się w słowackim Czerwonym Klasztorze, w którym pracował przy koniach.
Dawid Grassgrün w Nowym Targu był osobą znaną. Był rolnikiem, fiakrem i cenionym nowotarskim „końskim kupcem”. Często przeprowadzał konie przez granicę, bo w Czechosłowacji płacono za nie znacznie wyższą cenę. W drodze powrotnej przewoził tytoń. Na początku wojny swoje doświadczenie w przemycie wykorzystywał do pomocy ludziom chcącym uciekać z okupowanej Polski (w tym, polskim oficerom) – jako pracownik przymusowy i woźnica niemieckiego Arbeitsamtu (Urzędu Pracy) mógł korzystać ze swojego konia i dorożki.

Tak zapamiętał Dawida Grassgrüna nowotarski malarz Karol Kostur.
Nadmienić należy, że powracający po wojnie do Nowego Targu Żydzi, najczęściej z obozów koncentracyjnych – nie byli mile witani – z uwagi na ich bezprawnie zajęty majątek, pozostawiony podczas wojny.
W styczniu 1945 roku Dawid Grassgrün, po powrocie z klasztoru na Słowacji, był jedynym, z nielicznych, którzy ocaleli. Po wojnie czekał na powrót swoich dzieci oraz wszystkich, którzy przetrwali. Jako najstarszy przedstawiciel Żydowskiego Stowarzyszenia Religijnego w Nowym Targu podjął starania o zwrot Synagogi.
Według córki Grassgrüna – Chany Hornung – „Po powrocie z obozu zastałam mojego ojca. Niestety w lutym 1946 roku AK-owcy zamordowali mojego ojca i wyrabowali cały dom. […] Ja mogę to wytłumaczyć – to właśnie starania w tej sprawie były przyczyną jego śmierci. Przyszło oświadczenie z Ministerstwa do magistratu, żeby natychmiast zwrócić Żydom bóżnicę. Pomimo kilkakrotnych poleceń ze strony Ministerstwa bóżnica nie została zwrócona, a Ojca mojego zamordowano”.
Ludzie nie orientowali się, że tych zbrodni dopuszczała się banda niemająca nic wspólnego z AK, gdyż AK została rozwiązana 19 stycznia 1945 r. rozkazem ostatniego Komendanta Głównego Gen. Leopolda Okulickiego „Niedźwiadek”.
Grassgrün zginął zastrzelony we własnym domu przy ul. Krzywej 10 lutego 1946 r. Po Nowym Targu rozniosła się wieść, że mordercami byli ogniowcy. Zamordowanie D. Grassgrüna spotkało się z oburzeniem nowotarskich mieszczan. Jego pogrzeb był ostatnim żydowskim pochówkiem na nowotarskim cmentarzu. Na zdjęciach z tamtego wydarzenia widać skamieniałe z bólu twarze jego dzieci: Chany i Samka.
Zaraz po tym wszyscy ocalali nowotarscy Żydzi na zawsze opuścili swoje miasto.
Zginęli, bo byli Żydami
Po wojnie Żydzi najbardziej obawiali się Józefa Kurasia „Ognia”, który nieustannie ich nękał i groził im śmiercią. Nie mogąc spokojnie żyć, próbowali uciec za granicę. Tak było w przypadku Żydów zamordowanych w okolicach Nowego Targu, Waksmundu, Białki Tatrzańskiej, Maniów, Szaflar, Podczerwonego czy Krościenka.
Na Podhalu po wojnie zginęły 33 osoby cywilne pochodzenia żydowskiego. Od stycznia – do maja 1946 r. z rąk i rozkazu „Ognia” zginęło 26 osób.
…„Główną przyczyną ich śmierci nie był rabunek – zabijano ich dlatego, że byli Żydami, a według sprawców żydowskość ich ofiar usprawiedliwiała brak jakichkolwiek skrupułów” – pisze w swojej pracy o losach Żydów na Podhalu Karolina Panz – „Jednak bardzo zależy mi na tym, aby przywrócić pamięć o ofiarach tamtego zła i pokazać, jakie miało ono konsekwencje – podkreśla. – Mam też nadzieję, że po tym tekście osoby, które będą się tą tematyką zajmować, nie pozwolą sobie na przedmiotowe traktowanie żydowskich ofiar tamtych wydarzeń i że budowanie pamięci o sprawcach tamtych zbrodni, nie będzie się odbywało kosztem pamięci o ich ofiarach – dodaje.
Autorzy tego opracowania dodają, że działania i metody, które stosował „Ogień” i jego ludzie na Podhalu przypominają działania Putina na Ukrainie.
Refleksja: Według opinii ogniowców, ich rodzin oraz wielu słabo zorientowanych publicystów – każda ofiara ruchu ogniowego była: konfidentem niemieckim, albo ubeckim, albo należała do PPR, albo była złodziejem.
Według naszych ustaleń taka interpretacja miała na celu usprawiedliwienie ich zbrodni. Motywem zabójstw były zazwyczaj porachunki osobiste lub nieprawdziwe donosy. „Ogień” często wydawał swoim podwładnym podpisane in blanko blankiety z wyrokami śmierci. Podwładni korzystali z nich według swojego uznania – bez Sądu i reguł prawnych stosowanych w cywilizowanym świecie. Liczne zarzuty stawiane ofiarom miały na celu usprawiedliwienie mordów i kradzieży.
Nie słyszeliśmy, żeby jakakolwiek grupa lub organizacja działająca po II wojnie światowej w Polsce, stosując odpowiedzialność zbiorową, nakładała kontrybucje na całe wsie, a tak właśnie robił „Ogień”.
„Ogień” nie podlegał żadnej organizacji ani też nikogo nie reprezentował. Nie rozliczał się przed nikim z prowadzonych przez siebie działań i podejmowanych decyzji. Nie rozliczał się także z wydawanych przez siebie in blanko wyroków śmierci, ilości zamordowanych ludzi ani też nie prowadził żadnych rozliczeń dóbr materialnych uzyskanych w wyniku nakładanych kontrybucji lub też zorganizowanych napadów z bronią w ręku.
Do dzisiaj nikt tej formacji nie rozliczył się z przestępczej działalności. Przeprowadzając liczne kwerendy w wielu archiwach, nawet obecnie przy minimalnej dozie dobrej woli, można by policzyć cywilne ofiary „Ognia” – likwidowane według jego kaprysu.
To smutny obraz pracy krakowskiego IPN, który zamiast zajmować się wyjaśnianiem tych tragicznych okoliczności, promuje nieświadomemu społeczeństwu postać bezwzględnego zabójcy jako przykład i wzór do naśladowania.
Zamordowanie Dawida Grassgrüna
Rotmistrz Włodzimierz Budarkiewicz „Podkowa” z-ca dowódcy 1 PSP AK, kawaler Orderu Virtuti Militari, przyjaciel Witolda Pileckiego, z którym służył w 26 Pułku Ułanów w Baranowicach – w swojej książce pt: „Armia Krajowa na Podhalu” w rozdziale o zagładzie Żydów stwierdza krótko, że Dawid Grassgrün: „Ukrywał się do końca okupacji w słowackim klasztorze, po wyzwoleniu wrócił do Nowego Targu. Zginął z rąk bandy „Ognia” 10 lutego 1946″.
Z uwagi na pełnioną funkcję w 1 pułku, miał dostęp do informacji pozyskanych przez wywiad. Nikt na Podhalu nie był bardziej zorientowany co do działalności AK na Podhalu i działalności J. Kurasia „Ognia”. W swoim opracowaniu stwierdza, że: „„Ogień” trzymał się ruskich oddziałów, komunistów – NKWD, którym był potrzebny do przygotowania nowych podwalin pod Polskę Ludową, tak przez „Ognia” wymarzoną. Władza uderzała mu do głowy. „Ogień” przestał umieć normalnie żyć. Powoli gromadził informacje o Akowcach, zwłaszcza dowódcach, oficerach i tym sposobem chciał się odegrać na swoich prześladowcach2„.
Morderstwo Grassgrüna potwierdzają Karty KWMO:


Skrupulatnie zabójstwem tym zajął się Krzysztof Strauchmann na łamach Tygodnika „Nasze Strony” nr 30/120 z 21 VII 1996 r.
Fragmenty artykułu pt: „Pytania o „Ognia”:
„Niech pan uważa, co pan będzie pisał – Doradził mi jeden z rozmówców- żeby z tego znów nie wynikło, że Polacy to antysemici i mordercy„. Ktoś inny powiedział: „I tak pan prawdy nie dojdzie, tylu ludzi już nie żyje, a pozostali rzadko mówią całą prawdę”
Mówią ludzie – hańba za śmierć na Żydach. Inni mówią – Żydzi byli podporą aparatu represji, oni wprowadzali komunizm. „Ogień” zabijał tylko tych winnych. Jeszcze inni powiadają – prawda jest pewnie pośrodku. Spróbujmy dociec, jak blisko tej prawdy można dojść po 50 latach. W jednej, jedynej sprawie. W sprawie człowieka, który uciekł spod niemieckich a zginął od polskich kul.
Zdarzenia w Nowym Targu
[…] Tadeusz Zapiórkowski, nieżyjący już nauczyciel i historyk, podrzucił kilka lat temu młodej dziennikarce niecodzienną książkę – wspomnienia nowotarskich Żydów, wydane w Izraelu. Dzwonię do znajomej: masz jeszcze tę książkę? Dwa dni szukania, wreszcie siadam nad czerwona teczką z ksero-kopią maszynopisu.
Yanek Langer. rozdział „Zdarzenia w Nowym Targu po wyzwoleniu”: „Kilku Żydów, mieszkańców Nowego Targu, którzy przeżyli masakry i doczekali wyzwolenia, wróciło do domu (…) domy były zajęte przez sąsiadów chrześcijan, sklepy ich i magazyny prowadzili Polacy ze wschodu”. Szukam informacji o tym jednym Żydzie. Jest Dawid Grassgrün, który uciekł z cmentarza w krwawy dzień 30 sierpnia 1942 roku, napisał do Ministra Spraw Wewnętrznych prośbę o zwrot Żydom synagogi, którą zamieniono na kino. Minister wydał takie zarządzenie, ale władze polskie odmówiły wykonania nakazu. Grassgrün dalej prowadził starania a 10 lutego 1946 r. żołnierze Armii Krajowej3 (partyzanci) wtargnęli do jego mieszkania i zamordowali go”[…]
Skrzypienie schodów
Obchodzę osiedle i sprawdzam w klatkach wykazy mieszkańców. Potem starszemu, szpakowatemu panu tłumaczę cel mojej wizyty. Siadamy przy stole, w kuchni hałasuje domowa papużka.
Jan Groński do szkoły chodził razem z Adkiem i Samkiem Grassgrünami. Mieszkał w sąsiedztwie rodziny Beków, spokrewnionej z Dawidem, który był tam częstym gościem.
[…] „Matka nie powiedziała mi wszystkiego. Wiedziała, kto to zrobił, na pewno to byli ludzie, którzy ją także znali”. [bała się zemsty, dlatego milczała MZ]
Maria Grońska pracowała u Grassgrüna, pomagała w pracach domowych. W jego mieszkaniu znajdował się nieformalny punkt zborny dla Żydów powracających do miasta, tu wójt gminy udzielał im schronienia. Przed tym zimowym dniem mieszkali u niego na dole Gross, Drelich, ktoś jeszcze. Potem spodziewali się przyjazdu Dawidowego syna – Samka.
„To było nad ranem. Matka coś przygotowywała, gotowała, nie wiem. Usłyszała, jak ktoś idzie po schodach. To byty drewniane, skrzypiące schody. Na górę weszło czterech mężczyzn. Zaraz kazali jej się położyć na podłodze, głową na dół. Grassgrünowi kazali leżeć na łóżku. Wtedy dostał cztery strzały w głowę. Zabrali mu z mieszkania książkę, w której trzymał dolary, zabrali mu konia, wóz. Matka zgłosiła to zaraz, ale nie wiem co się potem działo ze sprawą, czy była przez kogo przesłuchiwana. Nie wierzę, żeby to był zwykły rabunek – powiada Jan Groński – tego człowieka za bardzo tu lubili, szanowali”.
Półtora roku później Maria Grońska zmarła na raka, zabierając ze sobą tajemnicę śmierci Dawida Grassgrüna.
PS. Samuel Grassgrün sprzedał dom ojca i wyjechał na Węgry, gdzie w niejasnych okolicznościach utonął. Jedyna córka Hanka przeżyła obóz w Płaszowie i Bełżcu, po wojnie wyszła za mąż za Polaka z Bielska Białej. Następnie wraz z dwójką dzieci wyjechała do Izraela. Przed trzema laty w ramach wycieczki odwiedziła Nowy Targ.
Profesor Julian Kwiek w swoim opracowaniu zauważył:
[…] Powiat nowotarski był po wojnie głównym obszarem działalności Józefa Kurasia „Ognia”. Jemu też w wielu publikacjach przypisywano popełnianie morderstw na Żydach oraz ogólnie antysemickie nastawienie4. Czy słusznie? Zachowane źródła skłaniają do twierdzącej spowiedzi.
W liście do komendanta powiatowego MO w Nowym Targu z 20 lipca 1945 r. „Ogień” pisał, że jest Polakiem, który „nie uznaje żydostwa i komunizmu”5. W 1946 r. w rozrzuconych na Podhalu ulotkach podpisanych „Polska partyzantka” pisano: „Od roku gnębienia przez najeźdźców bolszewickich i przeklęte żydostwo cierpi w kajdanach nasza Ukochana Ojczyzna […] Zbudźcie się. Przestańcie na oślep wykonywać rozkazy parszywych żydów, którzy usiłują opanować cały kraj[…] Wy przeklęci żydzi i bezpieka […Rżnijcie i wieszajcie szelmy żydowskie i bezpiekę […] Precz z komuną żydowską”6.
Pod spodem umieszczono napis: „Bóg, honor i ojczyzna”.
W innej ulotce nawoływano: „Za wierną i wytrwałą pracę śmierć służbie bezpieczeństwa i ohydnym żydom […] Zginie każdy żyd pijawka krwi polskiej”7. Apelowano także do żołnierzy, aby nie przelewali krwi za obce im „interesy żydowskich pachołków”.
W ulotce znalezionej w Zakopanem można było przeczytać: „Zakopane na nowo zostało opanowane przez inną zarazę, a mianowicie: Żydzi, PPR, komuna”.
Bliski współpracownik „Ognia” Jan Kolasa, ps. „Powicher” wspominał w 1990 r., że: „celem ich działalności była wolna Polska bez komunistów i Żydów8.
Fragmenty opracowania dr Karolin Panz pt: „Dlaczego oni, którzy tyle przecierpieli i przetrzymali, musieli zginąć” Żydowskie ofiary zbrojnej przemocy na Podhalu w latach 1945-1947.
Oto fragmenty rozdziału: Zginął śmiercią tragiczną, od prawdziwych Polaków
[…] Późnym wieczorem 10 lutego 1946 r. posterunek MO w Nowym Targu przyjął zgłoszenie o napadzie rabunkowym i zabójstwie. Anna Grońska, kobieta mieszkająca u Grassgrüna na kwaterze i bezpośredni świadek jego śmierci, w zeznaniu złożonym następnego dnia przytaczała słowa ofiary i oprawców:
o godzinie 9-tej, będąc w mieszkaniu Dawida Grassgrüna, usłyszałam szmer koło drzwi od korytarza, a następnie koło bramy od podwórza. Ja, zdziwiona, zaraz zapytałam się jego, czy pozamykał drzwi od korytarza, na co Dawid Grassgrün odpowiedział, że pozamykał wszystkie drzwi, następnie kazał mi się popatrzeć, co tam jest, ja wyjrzałam oknem z pokoju i zobaczyłam, że ktoś bramę do podwórka wyłamał, poczem jeszcze nie zdążyłam dobrze odejść od okna, wtem weszło do pokoju dwóch osobników po cywilnemu z pistoletami i zaraz zawołali: ręce go góry, i powiedzieli: ty skurwysynie, oddaj broń, natomiast Dawid Grassgrün odpowiedział, że nie ma żadnej broni, szukajcie panowie, a jeżeli znajdziecie, to zróbcie ze mną, co chcecie. Następnie ci osobnicy powiedzieli, aby się położyć, więc my się położyli twarzą do podłogi, lecz tego nie wiem, czy Dawid Grassgrün się położył. Kiedym tak leżała, osobnicy ci zabierali wszystkie rzeczy i wynosili. Po zabraniu rzeczy zażądali od niego, żeby im wydał 200 dolarów, które ma, na co on im odpowiedział, że nie ma żadnych dolarów, bo dolarami nie handluje, następnie powiedział: szukajcie panowie, jeżeli znajdziecie, to sobie weźmiecie, lecz oni mówią do niego: co ci lepsze, życie lub dolary, na co on odpowiedział: co, jak nie mam dolarów. Po wypowiedzeniu tych słów jeden z tych osobników strzelił dwa razy z pistoletu do Grassgrüna w głowę. Kiedy odchodzili, powiedzieli do nas, to znaczy do mnie i do Mroźnego przydomek Psiaga, który był podczas całego zajścia, żebyśmy się nie ruszali. Tak leżeli dobre pół godziny, poczem odeszli9.
W raporcie specjalnym, sporządzonym 13 lutego 1946 r. przez KP MO, napisano, że napastnicy zabrali z domu Grassgrüna garderobę oraz 7580 zł gotówki. Ponadto w czasie „gdy w mieszkaniu wspomniani wyżej osobnicy dokonywali grabieży, inni zabrali ze stajni Grassgrüna 2 konie i 1 świnię, którą na miejscu zabili, a następnie załadowali na przygotowane do tego celu sanie, przed domem Grassgrüna, z którym to łupem sprawcy odjechali”10. W maju 1946 r. syn Dawida Grassgrüna Samuel sprzedał drewniany dom po ojcu, składający się z jednego pokoju, kuchni i sieni i murowaną stodołę, stojące na trzystumetrowej parceli11. Sprawców morderstwa nie wykryto, podejrzewano ludzi „Ognia”12.[…]
Wierszyki pisane przez „Ognia” o treści grożącej śmiercią Dawidowi Grassgrünowi to twórczość literacka czy antysemityzm ? [przypis autorów]
[…] Na początku marca aresztowano Czesławę Polaczyk, narzeczoną Józefa Kurasia „Ognia”. Postawiono jej zarzut rozlepiania nielegalnych ulotek, 9 marca 1946 r. zeznała ona w nowotarskim PUBP :
Ulotki treści zwróconej przeciw żydom, Władzom Bezpieczeństwa, oraz Państwu nalepiałam z polecenia „Ognia”. Ulotki te otrzymywała siostra moja Janka, od kogo nie wiem. Pierwsze ulotki otrzymałam od Janki pod tytułem „Dawid Grassgrün”, „Żydzi i żydzięta”, dalej „Za dzielną i Wytrwałą”, „Terror Żydów” i „Służby Bezpieczeństwa” [chodzi tu o jedną ulotkę „Terror żydów i służby bezpieczeństwa”], oraz ostatnie pisane ręcznie ołówkiem czerwonym „Nie brać udziału w wiecu”, podpis NSZ13.
Odpisy ulotek dotyczących zamordowania Grassgrüna odnalazłam w archiwaliach krakowskiego Urzędu Wojewódzkiego. Z powodu ich wymowy i w celu pokazania kontekstu wydarzeń, do jakich doszło na Podhalu w następnych miesiącach, przytaczam je w całości:
Oto tytuły antysemickich ulotek, odezw autorstwa J. Kurasia „Ognia”.

[…] Stereotypy z pewnością mogły utrwalać takie fakty, jak akces Dawida Grassgrüna, ówczesnego przewodniczącego gminy żydowskiej w Nowym Targu, do nowotarskiej PPR. Podkomendni „Ognia” otrzymali polecenie zastrzelenia go. Stało się to 10.II.1946 r. Możliwe, że w odróżnieniu od wielu innych akcji podziemia, to zabójstwo nie spotkało się z powszechniejszą akceptacją wśród ludności miasta.
Według wypowiedzi Leona Lei, przewodniczącego PRN w Nowym Targu, było wręcz przeciwnie. Przypuszczalnie z tego właśnie powodu zabójstwo Grassgrüna stało się przedmiotem oddzielnej akcji ulotkowej „Ognia”. Jej celem ewidentnie było dodatkowe przedstawienie mieszkańcom Nowego Targu i Podhala nieżyjącego już Grassgrüna w negatywnym świetle. Przy okazji pojawiły się kolejne groźby pod adresem wszystkich Żydów. Pod tytułem, „Dawid Grassgrün” pisano:
Błogosławiony zginął śmiercią tragiczną
od prawdziwych Polaków, którzy nie pozwolili
dłużej ssać krwi polskiej parszywej pijawce.
Oby Pan Bóg pozwolił jak najprędzej wytępić
brudną i parszywą zarazę w Polsce,
Zginął za swą szubrawską i zdradziecką pracę?
W innym dołączonym wierszowanym tekście pisano, także nawiązując do Grassgrüna, m.in. w ten sposób:
Skończyła się wolność złota,
Za Grasgrünem przyszedł czas,
Uciekajcie, bo u nas wielka ochota.
Bić, mordować i wieszać was[…]
Podsumowanie:
Pracownicy IPN nie pojęli się wyjaśnienia większości morderstw na Żydach, których dopuścił się osobiście „Ogień” i z jego rozkazu dokonali tego ogniowcy – to bardzo duży błąd. Ukrywanie niewygodnych faktów czy też zaprzeczanie im – nic tu nie da. Koniecznie trzeba oddzielić Polaków, którzy dopuszczali się zbrodni na obywatelach polskich pochodzenia żydowskiego – od tych, którzy pomagali Żydom, chronili ich, za co niejednokrotnie ponosili najwyższą cenę, czyli utratę życia.
I tak, jak pisze dr. K. Panz, Żydom udzielało pomocy wielu Polaków np.: Nowotarżanin Mazgaj za udzielenie pomocy żywnościowej Aronowi Gotreichowi i Mońkowi Baldingerowi został aresztowany i wywieziony do obozu koncentracyjnego, gdzie zginął. Również za udzielenie pomocy żywnościowej Żydom aresztowano, ostrzyżono i pobito Stanisława Budzyka z Nowego Targu. Od wywiezienia do obozu koncentracyjnego uratował go Niemiec Sacher nadzorca tartaku. W tajemnicy była wywieziona z Nowego Targu przez jednego z mieszkańców i umieszczona w jednym z żeńskich klasztorów w Krakowie nieletnia Lola, wnuczka bogatego kupca Singera. Przystąpiła tam do komunii św. – ocalała.
Można? – można…
To co nie zdążył podczas wojny zrobić Hitler – po wojnie zrobił „Ogień”.
Józef Dewera, proboszcz z Waksmundu – rodzinnej miejscowości Kurasia: Od początku „Ogień” był postrachem dla Żydów i dlatego Żydzi nie osiedlili się w Waksmundzie.
Autorzy reportażu nie mogą zrozumieć, dlaczego tak rzetelny i wnikliwy reportaż, nic nie zmienił w postrzeganiu J. Kurasia „Ognia” przez krakowski IPN.
Odcinek 5: Zamordowanie przez ogniowców Żyda Grassgrüa i handlarza złotem:
Przypisy:
- Relacja Junaka Tadeusza Czubernata „Płomień” późniejszego żołnierza 1 PSP AK. ↩︎
- Dowódcach AK. ↩︎
- To ludzie „Ognia” a nie żołnierze AK zamordowali Dawida Grasgüna. ↩︎
- Por. J. Kwiek, „Ogień” wobec mniejszości [w:]„Ognia” przeciwko zniewoleniu: Polska-Małopolska-Podhale Materiały z ogólnopolskiej konferencji naukowej zorganizowanej w Nowym Targu w dniach 9-11 III 2007 r. przez: Polskie Towarzystwo Historyczne Oddział w Nowym Targu i Instytut Pamięci Narodowej Oddział w Krakowie pod red. R. Kowalskiego, Nowy Targ 2008, ss. 243-258. ↩︎
- AIPNKr.. 23/2.1.1. k. 5 K Pismo ..Ognia” do Aleksandra Karasia, komendanta powiatowego MO w Nowym Targu z 20 VH 1945 r. ↩︎
- Ibidem, 23/1, Ł 6, k. 11, Odpis ulotki. Zachowano oryginalną pisownię. Ibidem. k. 13, Odpis ulotki. Zachowano oryginalną pisownię. ↩︎
- Ibidem, k.13, Odpis ulotki. Zachowano oryginalną pisownię. ↩︎
- Konrad Strzelewicz, Jak to było z „Ogniem” naprawdę? Opowieść jego zastępcy; „Gazeta Krakowska”, 1990, nr 22. ↩︎
- AIPN Kr, 06/1/1, Zeznanie Anny Grońskiej, 11 II 1946 r., k. 115–116. ↩︎
- AIPN Kr, 0125/182, t. 12, Raport specjalny nr 4 KP MO w Nowym Targu do KW MO w Krakowie, 13 II 1946 r., k. 571. ↩︎
- ANKr ONS, Repertorium Antoniego Celewicza nr 265/1946, 16 V 1946 r., b.p. ↩︎
- AIPN Kr, 074/12/2, Karta na czyn przestępczy, 30 XII 1972 r., k. 87. W archiwaliach WiN odnalazłam taką notatkę w dziale „Działalność bieżąca UBP – mordy skrytobójcze”: „W marcu 46 r. w Nowym Targu został zamordowany prezes Komitetu Żydowskiego Dawid Gringrass. Odpowiedzialnością za zbrodnię obciążono NSZ, podczas gdy KC Żydów posiada dowody, że zbrodni dokonali żydzi na tle porachunków z okresu okupacji” (ANKr, WiN, 27, Dział bezpieczeństwa. Działalność bieżąca UBP, czerwiec 1947, k. 118). ↩︎
- AIPN Kr, 06/1, t. 3, Zeznanie Czesławy Polaczyk, 9 III 1946 r., k. 137. W akcie oskarżenia osób zaangażowanych wraz z Polaczykówną w akcje rozlepiania ulotek czytamy:„zadaniem Pawlikowskiego Jana było spopularyzowanie akcji przestępczej bandy i podburzanie ludności przeciwko władzom, ustrojowi i żydom w drodze kolportowania i rozpowszechniania ulotek […] z Pawlikowskim ulotki te rozpowszechniał […] Gabor […] w okresie od lutego do 7 marca 1946 r., w którym to dniu obaj zostali zatrzymani, parokrotnie ulotki rozlepili. Ulotki te nawoływały do mordowania żydów, bojkotowania poczynań rządowych oraz starały się przeszczepić na ludność nienawiść do władz, jej organów oraz szerzyć nienawiść rasową” (AIPN Kr, 111/322, Akt oskarżenia, 11 IV 1946 r., k. 28). ↩︎