IPN ignoruje ludobójstwo. Cała prawda o antysemityzmie „Ognia”

Mordowanie obywateli polskich pochodzenia żydowskiego przez oddziały „Ognia” spełnia definicję ludobójstwa. Dlaczego dr Maciej Korkuć z krakowskiego IPN w swoich opracowaniach ignoruje ten fakt, zrzucając winę na ofiary i rzekome prowokacje bezpieki? Publikujemy dowody na bezwzględny antysemityzm Kurasia, w tym jego własnoręcznie pisane ulotki i rozkazy.
Zbrodnie popełnione na ocalałych z Holocaustu Żydach przez oddziały Józefa Kurasia „Ognia” wyczerpują prawną definicję ludobójstwa. Mimo twardych dowodów, takich jak antysemickie ulotki i relacje świadków, historycy krakowskiego IPN, na czele z dr. Maciejem Korkuciem, od lat starają się usprawiedliwić te morderstwa stereotypem „żydokomuny” lub zrzucić winę na bezpiekę. Nie pozwalamy na to, przywracając głos ofiarom i obnażając prawdziwe motywy działań watażków z Podhala – nienawiść i chęć zysku.

Antysemityzm „Ognia” jest przez dr Korkucia z IPN ignorowany. W swoich opracowaniach kierował on uwagę czytelników na zabitych Żydów, którzy służyli komunistom. Pomijał i usprawiedliwiał morderstwa osób cywilnych – obywateli polskich pochodzenia żydowskiego, które należy traktować jako ludobójstwo.

Zaproszenie na mszę świętą

Zaproszenie na mszę świętą

Protest Żydów

Czym jest ludobójstwo?

Artykuł II Konwencji definiuje ludobójstwo jako czyn dokonany w zamiarze zniszczenia w całości lub części grup narodowych, etnicznych, rasowych lub religijnych, jako takich1:

a) zabójstwo członków grupy

b) spowodowanie poważnego uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia psychicznego członków grupy

c) rozmyślne stworzenie dla członków grupy warunków życia, obliczonych na spowodowanie ich całkowitego lub częściowego zniszczenia fizycznego

W pierwotnej wersji Konwencji z 1946 definicja ta obejmowała również zbrodnie popełnione z przyczyn „politycznych”, lecz zostały one usunięte ze względu na naciski m.in. Związku Radzieckiego, prawdopodobnie z powodu obawy Stalina przed odpowiedzialnością.

Konwencja ta wskazuje, że karane jest nie tylko ludobójstwo, ale także podżeganie do niego, współuczestnictwo, usiłowanie jego popełnienia oraz zmowa w celu jego popełnienia. W celu skutecznego ścigania zbrodni zapowiedziano karanie winnych bez względu na ewentualne sprawowanie przez nich funkcji państwowych. Karanie za zbrodnię ludobójstwa zostało powierzone sądownictwu wewnętrznemu państw-członków konwencji oraz sądownictwu międzynarodowemu, o ile dane państwo jest członkiem tego systemu.

Konwencja ONZ z 26 listopada 1968 zalicza ludobójstwo do zbrodni nieprzedawnialnych.

Alain Besançon, francuski politolog, historyk socjologii i filozofii, tak zdefiniował to pojęcie: ludobójstwo w sensie właściwym, w odróżnieniu od zwykłej rzezi, żąda następującego kryterium: jest to rzeź zamierzona w ramach ideologii, stawiającej sobie za cel unicestwienie części ludzkości dla wprowadzenia własnej koncepcji dobra. Planzniszczenia ma obejmować całość określonej grupy, nawet jeśli nie zostaje doprowadzony do końca w rezultacie niemożliwości materialnej czy zwrotu politycznego[8].

Artykuł opisujący zbulwersowanego ambasadora Izraela sprawą pomnika Józefa Kurasia

Nie dajmy zginąć poległym! Apel dr K. Panz, do którego się przyłączamy

Poniższy tekst wraz z aparatem naukowym stanowi przedruk z: K. Panz, „Dlaczego oni, którzy tyle przecierpieli i przetrzymali, musieli zginąć”. Żydowskie ofiary zbrojnej przemocy na Podhalu w latach 1945–1947, w: Zagłada Żydów. Studia i Materiały, Nr 11 (2015), Strony: 33-89. Publikacja za zgodą autora.

Fragment opracowania dr Karoliny Panz:  „Dlaczego oni, którzy tyle przecierpieli i przetrzymali, musieli zginąć”:

Przytaczamy fragmenty opracowania: „…Odtwarzając okoliczności ich śmierci, zobaczyłam, jaka była faktyczna skala antyżydowskiej przemocy na Podhalu w latach 1945–1947, w rejonie szczególnie nasilonych walk aparatu władzy komunistycznej z członkami oddziału partyzanckiego „Błyskawica”, którego dowódcą był Józef Kuraś „Ogień”.

Szczególnie uderzający był dla mnie sposób przywoływania żydowskich ofiar tej przemocy – anonimowy i masowy.  Ich śmierć była i jest usprawiedliwiana stereotypem „żydokomuny”2. Chcąc się temu przeciwstawić, w swym artykule pragnę skupić się właśnie na ofiarach tamtych zbrodni, przywrócić ich imiona i wszędzie tam, gdzie to możliwe, odtworzyć ich wcześniejsze losy”.

„…Na Podhalu w okresie tuż powojennym zginęły trzydzieści trzy osoby pochodzenia żydowskiego3. Dwadzieścia sześć osób zginęło w przeciągu kilkunastu tygodni (od końca stycznia do początku maja 1946 r. Wśród ofiar byli Żydzi podhalańscy próbujący odbudować tam swoje zniszczone przez Zagładę życie[…] Byli to mężczyźni, kobiety i dzieci z różnych części kraju, którzy przeszli przez piekło obozów lub wojenną rzeczywistość Związku Sowieckiego, a po wojnie nie chcieli (bądź nie mogli) żyć w Polsce – jak ofiary z Białki i Krościenka.

Ginęli też ci, którzy nie zamierzali jej opuszczać […]. Główną przyczyną ich śmierci nie był rabunek – zabijano ich dlatego, że byli Żydami, a według sprawców żydowskość ich ofiar usprawiedliwiała brak jakichkolwiek skrupułów. Możliwość rabunku potęgowała ich chęć zabijania, co doskonale obrazuje przypadek zamordowania w Łącku „podejrzewanych o żydostwo” Polaków. Inspirowane przez katolickiego księdza ataki na sierociniec w Rabce, terroryzowanie dzieci z Leśnego Grodu i morderstwa popełnione przez podkomendnych „Ognia” skutecznie dopełniły niemiecki zamysł uczynienia Podhala „wolnym od Żydów…”.                                                                                              

[…] „Główną przyczyną ich śmierci nie był rabunek – zabijano ich dlatego, że byli Żydami, a według sprawców żydowskość ich ofiar usprawiedliwiała brak jakichkolwiek skrupułów”, […] „Jednak bardzo zależy mi na tym, aby przywrócić pamięć o ofiarach tamtego zła i pokazać, jakie miało ono konsekwencje – podkreśla. – Mam​ też nadzieję, że po tym tekście osoby, które będą się tą tematyką zajmować, nie pozwolą sobie na przedmiotowe traktowanie żydowskich ofiar tamtych wydarzeń i że budowanie pamięci o sprawcach tamtych zbrodni, nie będzie się odbywało kosztem pamięci o ich ofiarach – dodaje.

Ulotki pisane osobiście przez Józefa Kurasia „Ognia”, które jego szwagierka rozrzucała po Nowym Targu.

Ulotki pisane osobiście przez Józefa Kurasia „Ognia”, które jego szwagierka rozrzucała po Nowym Targu.

Wmawianie nam, że morderstw nowotarskich Żydów dokonywali ogniowcy bez wiedzy Kurasia, czy też, że zrobiła to bezpieka, by oczernić „Ognia”, jest kolejną manipulacją. Naoczni świadkowie tej zbrodni w swoich zeznaniach potwierdzili antysemityzm „Ognia” i twierdzili, że „„Ogień” nie lubił Żydów, ale lubił ich pieniądze.” Powyżej prezentowana ulotka potwierdza jego antysemityzm oraz fakt, iż był zdecydowany ich mordować i prześladować.

Po wojnie, w rozmowie z ogniowcami, miałem wrażenie, że zabicie Żyda to nie było coś strasznego, coś niewłaściwego. Często słyszałem podsumowanie aktu morderstwa: „to przecież był Żyd…” W Republice, którą chciał stworzyć „Ogień”, nie było miejsca dla Żydów.  

 „Ogień” groził jeszcze wielokrotnie Żydom w swoich odezwach i opracowaniach.

 „Ogień” groził jeszcze wielokrotnie Żydom w swoich odezwach i opracowaniach:

Józef Kuraś „Ogień”, służąc w całkowicie podległym NKWD oddziale Armii Ludowej, dowodzonym przez Żyda Izaaka Gutmana (Bruno Skutelego) „Zygfryda” – zasłużył sobie na uznanie. Zwalczał bowiem żołnierzy AK oraz popierał PKWN oraz zmianę władzy w Polsce. Był gotowy całym sercem wdrażać w Polsce komunizm.

Jak pisał jako przełożony „Zygfryd” – „Ogień” nigdy go nie zawiódł, dlatego poparł jego kandydaturę na kierownika PUBP w Nowym Targu. Wystawił mu wymagane poświadczenia, w wyniku których „Ogień” po miesięcznym przeszkoleniu UB w Warszawie powrócił w marcu do Nowego Targu. Miał służyć komunistom jako funkcjonariusz – kierownik Urzędu Bezpieczeństwa w sekcji kontrwywiadu.

Ciągłe pijaństwo na posterunkach MO, które obstawione były ludźmi „Ognia” oraz liczne skargi ludności cywilnej na popełniane przez „Ognia” i ogniowców czyny kryminalne, stworzyły dla niego zagrożenie. Wówczas „Ogień” był Panem i Królem Podhala – nie liczył się z nikim, nikogo się nie bał i z nikim nie musiał się liczyć. Stan taki nie mógł trwać wiecznie. 

W kwietniu, gdy na chwilę wytrzeźwiał, spostrzegł, że może być pozbawiony władzy i dlatego po raz kolejny zdecydował się zdezerterować – tym razem z UB, aby zachować życie. Ten moment najlepiej oddaje zeznanie zwolennika „Ognia” – Kazimierza Garbacza, który  i stworzyć swoją ludową Republikę bez Żydów, Słowaków oraz jak się okazało komunistów, a to nie mogło się udać.

Ostatni rozkaz "Ognia"

W ostatnim rozkazie – z dnia 19 lutego 1947 r. – „Ogień” rozkazał ukarać kontrybucją w wysokości 100 000 złotych oraz konfiskatą mienia Łoś Marię (Kulawą) z Białki Tatrzańskiej za współprace z Żydami.

Zeznanie żony Józefa Kurasia "Ognia" - Czesławy Polaczyk

Zeznanie żony Józefa Kurasia „Ognia” – Czesławy Polaczyk

Artykuł Ppłk w st. spoczynku, Jerzego jachockiego na temat krzywd i morderst dokonywanych przez Józefa Kurasia "Ognia"

Artykuł Ppłk w st. spoczynku, Jerzego jachockiego na temat krzywd i morderst dokonywanych przez Józefa Kurasia „Ognia”

Przypisy:

  1. Wikipedia, https://pl.wikipedia.org/wiki/Ludob%C3%B3jstwo ↩︎
  2. Typowym przykładem takiego myślenia jest artykuł Andrzeja Gwiazdy „Kto walczy z „Ogniem” (www.niezalezna.pl, dostęp 15 IV 2015 r.). W podobnym tonie piszą Bolesław Dereń (idem, Józef Kuraś „Ogień” partyzant Podhala, Warszawa: Muzeum Historii Polskiego Ruchu Ludowego, 2004, s. 184) i Maciej Korkuć, historyk IPN (idem, Horror podmalowany, www.tygodnik.onet.pl, dostęp 15 IV 2015 r.).  Chlubnym wyjątkiem na tym tle są prace Juliana Kwieka, a zwłaszcza jego najnowszy artykuł (idem, Zabójstwa ludności żydowskiej w Krakowskiem w latach 1945–1947. Fakty i mity, „Kwartalnik Historii Żydów” 2013, nr 4, s. 679–695). ↩︎
  3. W wykazach zamordowanych przez bandy reakcyjnego podziemia w latach 1945–1950” widnieje łącznie 221 osób zabitych (AIPN Kr, 041/42, t. 4, b.d., k. 259). Przywoływana przez mnie liczba 33 Żydów nie uwzględnia osób pochodzenia żydowskiego, które w chwili śmierci były funkcjonariuszami aparatu władzy. Zygmunt Goldstein w momencie śmierci nie pełnił już żadnej funkcji w UB. Przy zliczaniu funkcjonariuszy UB i milicjantów zabitych przez podziemie przy nazwisku Goldsteina dopisano „odpada, zwolniony – skazany na 6 lat” (ibidem, k. 128). ↩︎