Żołnierze 1 Pułku Strzelców Podhalańskich Armii Krajowej otrzymali rozkaz natychmiastowego rozwiązania oddziałów z dniem 18 stycznia 1945 roku. Powodem było zagrożenie planowanymi aresztowaniami ze strony wkraczających na Podhale Sowietów. Konspiracja, która przetrwała pięć lat okupacji niemieckiej, rozeszła się do domów w ciągu jednego dnia.
Rozproszonych po terenie akowców trzeba było dopiero odszukać. Z dokumentów, które gromadzimy od lat, wynika, że zadanie to realizowali ludzie podlegli Józefowi Kurasiowi „Ogniowi” — ówczesnemu funkcjonariuszowi aparatu bezpieczeństwa w Nowym Targu. Komendanci placówek Milicji Obywatelskiej sporządzali na jego polecenie listy członków Armii Krajowej przeznaczonych do aresztowania i przekazywali te listy NKWD.[1]
Aresztowanych żołnierzy 1 PSP AK przesłuchiwali, lżyli i bili funkcjonariusze NKWD.[2] Jednym z tych żołnierzy był Franciszek Kieta „Limba” z Nowego Targu. Zostawił po sobie dwa oświadczenia — z 1990 i z 1991 roku — w których opisał, kto go przesłuchiwał i co się z nim potem stało.
Prezentowane niżej dokumenty i zdjęcia otrzymaliśmy od rodziny Franciszka Kiety z Nowego Targu. Publikujemy je po raz pierwszy.
Kim był Franciszek Kieta „Limba”

Urodził się 18 stycznia 1913 roku w Nowym Targu, jako syn Józefa i Rozalii z domu Orawiec. Dane te podał sam w oświadczeniu z lutego 1991 roku i potwierdza je napis na jego nagrobku.
Do konspiracji trafił w czasie okupacji niemieckiej. Był żołnierzem IV batalionu 1 Pułku Strzelców Podhalańskich AK, dowodzonego przez kpt. Juliana Zapałę „Lamparta”. Posługiwał się pseudonimem „Limba”. Po wojnie jego przynależność do Armii Krajowej nigdy nie była kwestionowana — podpis pod jego oświadczeniem poświadczył Zarząd Oddziału Związku Żołnierzy Armii Krajowej w Nowym Targu.
Aresztowanie na Buflaku i przesłuchanie w Nowym Targu
Pierwszy z dwóch zachowanych dokumentów to oświadczenie z 23 sierpnia 1990 roku. Franciszek Kieta spisał je w Nowym Targu, a jego własnoręczny podpis poświadczył Zarząd Oddziału ZŻAK. To dokument, który po latach okaże się kluczowy — wrócimy do niego przy omówieniu zeznań złożonych przed sądem w 2026 roku.

Transkrypcja dokumentu — oświadczenie z 23 sierpnia 1990 r.
Kieta Franciszek, zam. Nowy Targ, ul. Ludzimierska 40. Nowy Targ 23.08.1990 r.
Oświadczenie
Niniejszym oświadczam że w dniu 2 lutego 1945 roku zostałem aresztowany przez NKWD na Buflaku koło Nowego Targu gdzie w tym czasie leżałem złożony chorobą.
Po przyprowadzeniu mnie do Urzędu Milicji w Nowym Targu do pokoju przyszedł na przesłuchanie mnie Józef Kuraś „Ogień” z kapitanem NKWD którzy mnie przesłuchiwali jako Akowca. W czasie przesłuchiwania mnie byłem bity przez kapitana NKWD.
Po przesłuchaniu zostałem wywieziony do łagrów w ZSRR i uwięziony skąd powróciłem do Nowego Targu w listopadzie 1947 roku.
[podpis własnoręczny: Kieta Franciszek]
Związek Żołnierzy Armii Krajowej, Zarząd Oddziału w Nowym Targu: Stwierdzamy własnoręczny podpis Franciszka Kiety. [podpis: Tadeusz Morawa]
Zwracamy uwagę na trzy elementy tego zdania. Po pierwsze – miejsce: nie posterunek NKWD, lecz budynek milicji w Nowym Targu. Po drugie – skład przesłuchujących: kapitan NKWD i Józef Kuraś, wymieniony z imienia, nazwiska i pseudonimu. Po trzecie – przedmiot przesłuchania: przynależność do Armii Krajowej.
Oświadczenie z lutego 1991 roku. Droga na Ural
Drugi dokument powstał 7 lutego 1991 roku, na dwa miesiące przed śmiercią Franciszka Kiety. Jest znacznie obszerniejszy, spisany w obecności dwóch świadków i opatrzony pełnymi danymi identyfikacyjnym, łącznie z numerem zaświadczenia repatriacyjnego, którym Kieta legitymował się po powrocie z ZSRR.

Transkrypcja dokumentu — oświadczenie z 7 lutego 1991 r.
Franciszek Kieta, żołnierz 1 PSP-AK, ps. „Limba”, zam. Nowy Targ, ul. Ludzimierska 40, woj. Nowy Sącz. Nowy Targ 7.02.1991 r.
Oświadczenie
Ja Franciszek Kieta ur. 18 stycznia 1913 roku w Nowym Targu syn Józefa i Rozalii z domu Orawiec legitymujący się dowodem osobistym Nr. ZL 3099658 wydanym przez KP MO Nowy Targ [w] 1977 roku, oraz zaświadczeniem Państwowego Urzędu Repatriacyjnego Nr. 059499 wydanym w Białej Podlaskiej w dniu 2 listopada 1947 roku jako repatriantowi z ZSRR świadomy odpowiedzialności karnej za nieprawdziwe zeznanie oświadczam co następuje:
W dniu 2 luty 1945 r. zostałem aresztowany na Buflaku k/Nowego Targu przez UB i NKWD z Nowego Targu jako żołnierz 1 PSP-AK ps. „Limba”. W Nowym Targu byłem przesłuchiwany przez NKWD w obecności „Ognia” Józefa Kurasia w sprawach AK a po tym wywieziony przez Sanok pod strażą NKWD do łagrów na terenach w ZSRR w miejscowości Ałtanaj a po tym w Bużanak w którym po kilku dniach spotkałem Władysława Zagardowicza syna Andrzeja z Nowego Targu-Kowańca. Władysław Zagardowicz w czasie okupacji niemieckiej był żołnierzem 1 PSP-AK ps. „Kukułka”.
W łagrach pracowaliśmy razem przy wyrębie lasu około jednego roku. Jest mi dobrze znane że po roku czasu Władysław Zagardowicz uciekł z obozu Bużanak a strażnicy NKWD powiedzieli nam na apelu że został zastrzelony tak jak inni uciekinierzy z tego obozu.
[podpis własnoręczny: Kieta Franciszek]
Oświadczenie zostało spisane w obecności świadków:
1. Jan Marian Kacwin syn Antoniego, ur. 2.12.1927, Nr dow. osob. ZL 2255954 wyd. przez KP MO Nowy Targ 3.01.1964 r. [podpis: Jan Marian Kacwin — sekretarz]
2. Jan Sral syn Andrzeja, ur. 1.08.1919 r., Nr dow. osob. 3310373 wyd. przez KP MO Nowy Targ 29.11.1966 r. [podpis: Jan Sral]
Ten dokument dokłada do wersji z 1990 roku kilka konkretów. Aresztowania 2 lutego 1945 roku na Buflaku dokonali wspólnie funkcjonariusze UB i NKWD z Nowego Targu. Transport prowadził przez Sanok. Miejscem zesłania były łagry w rejonie środkowego Uralu, a rodzajem pracy – wyrąb lasu.
Osobno warto odnotować los Władysława Zagardowicza „Kukułki”, żołnierza 1 PSP AK z nowotarskiego Kowańca. Według relacji Kiety, po roku pracy Zagardowicz uciekł z obozu, a strażnicy NKWD ogłosili na apelu, że został zastrzelony. Zagardowicz przeżył jednak zesłanie i wrócił do Polski – jego relacje przywołujemy w dalszej części tekstu.
Franciszek Kieta nie był jedynym. Wśród wywiezionych na Wschód żołnierzy 1 PSP AK byli między innymi Z. Oleś, W. Zagardowicz, F. Kieta, G. Stratyński, T. Boczoń i S. Kapłon. Przebywali w obozie w obwodzie swierdłowskim na środkowym Uralu.[3]
Zaświadczenie repatriacyjne. Powrót w listopadzie 1947 roku
Powrót Franciszka Kiety z ZSRR dokumentuje zaświadczenie Państwowego Urzędu Repatriacyjnego, wystawione w Punkcie Przyjęcia w Białej Podlaskiej. Widnieje na nim data rejestracji: 2 listopada 1947 roku oraz adnotacja, że posiadacz udaje się do Nowego Targu przy ulicy Ludźmierskiej 40.

Dokument uprawniał do jednorazowego bezpłatnego przejazdu do miejsca zamieszkania i zobowiązywał posiadacza do zameldowania się w Milicji Obywatelskiej w ciągu czternastu dni. Na odwrocie potwierdzono wydanie jednej paczki żywnościowej oraz zapomogi pieniężnej. To był cały majątek, z jakim żołnierz Armii Krajowej wracał po niemal trzech latach łagru.

Zdjęcia z łagru
Rodzina przekazała nam także trzy fotografie z okresu zesłania. Pokazują plac budowy i roboty ziemne – pracę, przy której zatrudniano więźniów obozów na Uralu.



Po powrocie: choroba, zapomoga i odmowa praw kombatanckich
Franciszek Kieta wrócił do Nowego Targu ze zrujnowanym zdrowiem. Nie był w stanie podjąć stałej pracy zarobkowej. Utrzymywał się z zasiłku oraz z pomocy rodziny i dawnych kolegów z konspiracji.

Transkrypcja dokumentu — wniosek o zapomogę
Nowy Targ, 12.II.1979 r. Zarząd Koła ZBoWiD w Nowym Targu.
Dot. przyznania zapomogi.
Wnioskuję przyznanie zapomogi kol. Franciszkowi Kiecie, partyzantowi z oddz. „Lamparta”.
Wymieniony jest chory na astmę, po wyjściu ze szpitala. Ze złego stanu zdrowia nie może podjąć się pracy zarobkowej. Utrzymuje się ze stałej zapomogi w wysokości 1300 zł, przyznanej mu przez Opiekę Społeczną. Jego adres: Nowy Targ, ul. Ludźmierska 40.
[podpis nieczytelny]
Zachowała się także prasowa notatka pożegnalna, opublikowana po jego śmierci. Jej autor – podpisany inicjałami MS – przypomniał, że Kieta uciekł z niemieckiego obozu pracy w 1941 roku i wstąpił w szeregi 1 Pułku Strzelców Podhalańskich AK jako podwładny Juliana Zapały „Lamparta”. Aresztowany w lutym 1945 roku przez NKWD, został zesłany na Syberię bez wyroku.
Notatka odnotowuje też to, co działo się później. Starania Kiety o rentę inwalidy wojennego były odrzucane. Dopiero w 1984 roku ZBoWiD przyznał mu wyłącznie uprawnienia kombatanckie – emerytury nie otrzymał, jak podano, z powodu zbyt małej liczby lat pracy w PRL. Autor zamyka tekst zdaniem o pogrzebie bez orkiestry i sztandarów, na który przyszli (poza rodziną) dawni akowcy.

Franciszek Kieta zmarł 9 kwietnia 1991 roku – dwa miesiące po spisaniu drugiego oświadczenia. Spoczywa na cmentarzu w Nowym Targu. Na tablicy nagrobnej widnieje tylko jedno określenie jego wojennej biografii: żołnierz AK.

Marzec 2026. Historyk IPN o oświadczeniu Kiety
Przez trzydzieści pięć lat oświadczenie z sierpnia 1990 roku pozostawało dokumentem bez echa. W śledztwie prokuratora IPN o sygnaturze S 77/15/Zk z 22 stycznia 2016 roku nie znajdujemy jego omówienia.[4] Nie występuje ono także w znanych nam opracowaniach poświęconych „Ogniowi”.
Sytuacja zmieniła się 27 marca 2026 roku, podczas przesłuchania dr. Macieja Korkucia przed sądem w sprawie o zadośćuczynienie dla syna „Ognia”, Zbigniewa Kurasia. Jak wynika z nagrania rozprawy, historyk IPN określił oświadczenie Franciszka Kiety z 23 sierpnia 1990 roku jako dokument ciekawy, wartościowy i ważny.[5]
W naszej ocenie to stwierdzenie ma znaczenie wykraczające poza tę jedną sprawę. Wartość dokumentu potwierdził historyk, którego prace przez lata współtworzyły oficjalny wizerunek Józefa Kurasia. A dokument ten mówi o trzech rzeczach naraz: o obecności „Ognia” przy przesłuchaniu prowadzonym przez NKWD w sprawach Armii Krajowej, o braku jakiejkolwiek reakcji z jego strony na bicie akowca oraz o tym, co nastąpiło bezpośrednio po przesłuchaniu – o wywiezieniu Franciszka Kiety do łagru.
Naszym zdaniem pominięcie tego wątku w dotychczasowych ustaleniach IPN nie było przypadkowe. Opisane w oświadczeniu zachowanie ówczesnego funkcjonariusza aparatu bezpieczeństwa wypełnia – w naszej ocenie – znamiona zbrodni komunistycznej w rozumieniu tak zwanej ustawy lutowej.[6] Uwzględnienie go w opracowaniach naruszałoby spójność budowanej od dwóch dekad legendy. Uważamy takie postępowanie za sprzeczne z rozwagą i wyważeniem, jakimi powinien kierować się historyk i za działanie na szkodę dobrego imienia Armii Krajowej.
O tym, jak krakowski IPN traktował relacje żyjących jeszcze żołnierzy 1 PSP AK, piszemy szerzej w tekście Jak pracownicy krakowskiego IPN wprowadzali w błąd żołnierzy 1 PSP AK. Dokumenty dotyczące służby Józefa Kurasia w aparacie bezpieczeństwa zebraliśmy w artykule Porucznik Armii Ludowej. Dlaczego żołnierze AK uważali „Ognia” za komunistę.
Kto doprowadził do aresztowania. Andrzej Gąsienica Makowski „Janosik”
Do aresztowania Franciszka Kiety „Limby” przyczynił się (według ustaleń środowiska nowotarskich akowców) Andrzej Gąsienica Makowski „Janosik”, ogniowiec i funkcjonariusz MO w Nowym Targu, zarejestrowany później jako tajny współpracownik o pseudonimie „Daniel”.[7]
Jak twierdził Władysław Zagardowicz „Kukułka” – ten sam, którego Kieta spotkał w łagrze Bużanak – Gąsienica Makowski do wybuchu wojny w 1939 roku odbywał karę więzienia za zabójstwo swojego szwagra w Nowym Targu. Relacji tej nie potwierdza w naszych zbiorach żaden dokument sądowy; podajemy ją jako świadectwo osoby, która znała go osobiście.[8]
Bezsporne jest natomiast, że od 1940 roku był więźniem niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz, skąd zbiegł w 1944 roku. Wkrótce potem zasilił oddział Józefa Kurasia „Ognia”. Wspólnie z nim, pod nadzorem NKWD, tworzył w Nowym Targu Milicję Obywatelską.

Tablica nagrobna i odmowa weryfikacji
Andrzej Gąsienica Makowski zmarł 26 października 1997 roku. Na jego tablicy nagrobnej wyliczono: żołnierz września, kurier tatrzański, emisariusz rządu na emigracji, więzień Oświęcimia, po ucieczce z obozu uczestnik walk z okupantem na Podhalu w szeregach 1 PSP AK, po wojnie wojewódzki prelegent szkolny.

Dwa lata przed jego śmiercią, 30 września 1995 roku, Komisja Weryfikacyjna przy Światowym Związku Żołnierzy AK – Oddział w Nowym Targu odmówiła uznania go za żołnierza Armii Krajowej. Pismo zwracające komplet złożonych przez niego dokumentów zachowało się w całości.

Transkrypcja dokumentu — pismo ŚZŻAK z 30 września 1995 r.
Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej, Okręg Małopolska, Oddział Nowy Targ. L.dz. 84/95. Nowy Targ, dn. 30.09.1995 r.
Szanowny Pan Andrzej Gąsienica-Makowski, os. Połoniny 1/22, Szczawnica.
Komisja Weryfikacyjna przy Światowym Związku Żołnierzy AK — Oddział w Nowym Targu, z braku podstaw i po zasięgnięciu opinii b. żołnierzy IV bat. 1 PSP-AK zwraca Pana dokumenty, ponieważ nie kwalifikują się do zweryfikowania jako żołnierza Armii Krajowej.
Załączone dokumenty: 1. 2 fotografie. 2. Deklaracja członkowska. 3. Karta weryfikacyjna. 4. Życiorys. 5. Oświadczenie świadka /Władysława Nastalskiego/. 6. Oświadczenie świadka /Kazimierza Jandury/.
Przewodniczący Zarządu Oddziału ZŻAK: Leszek Wasylkowski. Sekretarz: Krystyna Kudela.
Zestawienie obu dokumentów mówi samo za siebie. Napis na tablicy nagrobnej głosi, że zmarły walczył w szeregach 1 PSP AK. Organizacja skupiająca żołnierzy tego właśnie pułku odmówiła mu weryfikacji, powołując się na brak podstaw i na opinię byłych żołnierzy IV batalionu – tego samego batalionu, w którym służył Franciszek Kieta.
W naszej ocenie jest to przykład zjawiska szerszego niż jeden życiorys. Ogniowcom zależało na opinii bohaterów także po śmierci, a treść własnych tablic nagrobkowych bywała jedynym miejscem, gdzie mogli ją sobie zapewnić bez kontroli. Andrzej Gąsienica Makowski był po wojnie wojewódzkim prelegentem szkolnym i to jego wersję własnej biografii, nieskonfrontowaną z ustaleniami Komisji Weryfikacyjnej, poznawała podhalańska młodzież, a później także badacze.
Co z tego wynika
Franciszek Kieta „Limba” został wywieziony na Sybir wyłącznie dlatego, że był żołnierzem Armii Krajowej. Nie postawiono mu zarzutów, nie było procesu, nie zapadł żaden wyrok. Wrócił po niemal trzech latach ze zniszczonym zdrowiem i przez resztę życia nie odzyskał praw, które mu się należały.
Uważamy, że dokumenty, które przedstawiliśmy, prowadzą do wniosku, że Józef Kuraś „Ogień” przyczynił się do aresztowania i zesłania żołnierzy Armii Krajowej na Syberię, a tym samym do uwięzienia żołnierza AK przez obce mocarstwo. Czyn tego rodzaju nie podlega przedawnieniu.
Franciszek Kieta doczekał jeszcze jednego rozczarowania. Przez czterdzieści lat był prześladowany przez komunistów za swoją akowską przeszłość. Ostatnie miesiące życia – zmarł w kwietniu 1991 roku – przypadły na moment, w którym rozpoczynała się publiczna gloryfikacja człowieka, który przesłuchiwał go razem z kapitanem NKWD.
Dokumenty i fotografie publikowane w tym artykule otrzymaliśmy od rodziny Franciszka Kiety „Limby” z Nowego Targu. Publikujemy je po raz pierwszy. Jeżeli dysponują Państwo materiałami dotyczącymi losów żołnierzy 1 PSP AK aresztowanych w 1945 roku, prosimy o kontakt.
Przypisy
- Sprawozdanie komendanta MO Jana Srala „Potrzaska” z działalności posterunku MO w Łapszach Niżnych, akta prokuratora IPN; oraz zeznanie złożone w sądzie przez żołnierza „Lamparta” Władysława Stachurę w procesie Rokity. ↩
- Szerzej na ten temat w przygotowywanej przez nas książce o działalności „Ognia”. Zob. też wykaz publikacji. ↩
- W książce Partyzanci Lamparta na s. 463 dr D. Golik nie odnotowuje, że aresztowań wymienionych żołnierzy 1 PSP AK dokonali podwładni „Ognia” wspólnie z funkcjonariuszami NKWD. ↩
- Śledztwo prokuratora IPN o sygnaturze S 77/15/Zk, postanowienie z 22 stycznia 2016 r. ↩
- Nagranie rozprawy z 27 marca 2026 r., przesłuchanie dr. Macieja Korkucia, czas nagrania 3:30:33. Akta sprawy o zadośćuczynienie, sygn. akt II Ko 69/21. ↩
- Ustawa z dnia 18 grudnia 1998 r. o Instytucie Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu (Dz.U. z 2021 r. poz. 177). ↩
- Rejestracja w charakterze tajnego współpracownika o pseudonimie „Daniel”. ↩
- Relacja Władysława Zagardowicza „Kukułki”. ↩