W 1998 roku uchwalono ustawę o Instytucie Pamięci Narodowej. Środowisko Armii Krajowej na Podhalu przyjęło ją z nadzieją – po pięćdziesięciu latach, w czasie których ubeckie raporty pisały o „bandzie AK”, miała wreszcie powstać instytucja państwowa zdolna uporządkować historię. Żołnierze 1 Pułku Strzelców Podhalańskich AK mieli wtedy po osiemdziesiąt lat. Uznali, że to ostatnia szansa. Oddali Instytutowi wszystko, co mieli. Ten tekst jest o tym, co się z tym stało.
Luty 2002: co dokładnie przekazano
7 lutego 2002 roku w Zakopanem, w mieszkaniu Leszka Wasylkowskiego – byłego żołnierza POZ-ZWZ-AK, uczestnika akcji „N” – odbyło się spotkanie kombatantów 1 PSP AK z przedstawicielem krakowskiego oddziału IPN. Ze strony akowskiej wzięli w nim udział Jan Marian Kacwin, przewodniczący nowotarskiego Koła ŚZŻAK, Tadeusz Morawa, więzień stalinowski, oraz Władysław Zagardowicz, zesłaniec. Ze strony Instytutu – Ryszard Kotarba.

Sporządzona jedenaście dni później notatka służbowa IPN (BU Kr II 515-4/02) wylicza, co trafiło do archiwum Instytutu. Wśród przekazanych teczek znalazły się między innymi oświadczenia świadków skazanych na śmierć przez „Ognia” – byłych żołnierzy i oficerów AK, Żydów oraz cywilów niezwiązanych z aparatem bezpieczeństwa PRL, osiem kaset magnetofonowych z relacjami oraz kaseta wideo z programem telewizyjnym o działalności Kurasia.


Odpowiedź Instytutu: podziękowanie i prośba o więcej
20 lutego 2002 roku Biuro Udostępniania i Archiwizacji Dokumentów IPN Oddział w Krakowie potwierdziło odbiór. W piśmie do Jana Mariana Kacwina zapewniono, że materiały zostały włączone do zbiorów Oddziału i będą wykorzystywane do prac naukowych, a także w śledztwach Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Pismo kończy się prośbą o kontynuację współpracy i kolejne materiały historyczne.

Akowcy wywiązali się z deklaracji. 14 marca 2002 roku Kacwin przesłał kolejny zestaw – sześć pozycji, w tym monografię z opisem morderstwa sześciu mieszkańców Gronkowa w sylwestra 1945 roku, materiał o zasadzce na Żydów pod Krościenkiem w maju 1946 roku i relację o represjach wobec Żyda, który wrócił z obozu koncentracyjnego. W tym samym piśmie znalazło się zdanie o tym, że umieszczenie tablicy pamiątkowej „Ognia” w warszawskim Panteonie Polskich Bohaterów Narodowych jest dla środowiska AK bolesne.


Zdanie o żyjących świadkach jest tu kluczowe. W 2002 roku bezpośredni uczestnicy wydarzeń jeszcze mówili. Dziś nie żyje żaden z nich.
Czego się doczekali
W tym samym 2002 roku ukazała się książka Macieja Korkucia o niepodległościowych oddziałach partyzanckich w Krakowskiem. Relacje akowców z Nowego Targu i Zakopanego nie znalazły w niej odzwierciedlenia, którego się spodziewali. Starsi, często schorowani żołnierze – powtarzali wtedy, że „prawda i tak wyjdzie na wierzch”. Nieustanna i ukierunkowana propaganda przynosi jednak szybsze efekty niż prawda.
Od powstania Instytutu do dziś z jego wydawnictwa nie wyszła żadna książka opisująca działalność całego 1 Pułku Strzelców Podhalańskich AK – formacji, która pozostawiła po sobie obszerną dokumentację. Publikacji, broszur, artykułów i akcji poświęconych zgrupowaniu „Ognia” nie sposób w tym czasie zliczyć.
Środowiska akowskie zwracały uwagę na jeszcze jeden mechanizm: akcje przeprowadzone przez żołnierzy 1 PSP AK bywały w opracowaniach przypisywane oddziałom „Ognia”. Dotyczy to prac takich autorów jak dr Maciej Korkuć, dr Dawid Golik, Jarosław Szarek i dr Filip Musiał. Podstawą tych opracowań były w znacznej mierze dokumenty milicyjne i ubeckie, w których określenie „banda »Ognia«” zastępowano formułą o oddziale walczącym o niepodległy byt państwa polskiego. To ten sam mechanizm, który opisujemy w dziale o budowaniu legendy „Ognia” przez krakowski IPN.

Kto dostarczał relacji: świadkowie legendy
Skoro relacje żołnierzy AK nie były wykorzystywane, powstaje pytanie, na czyich zeznaniach opierano publikacje o powojennej partyzantce na Podhalu.
W ocenie środowiska żołnierzy Armii Krajowej rolę tę przejęli ludzie, których świadectwa środowisko to uznaje za fałszowanie historii. Wymieniamy ich, ponieważ ich relacje nie były prywatne – stały się podstawą publikacji naukowych, a część z tych osób występowała w roli konsultantów filmów dokumentalnych i fabularnych o „Ogniu”:
- T. Figus
- E. Konstanty
- F. Oremus
- J. Widejko
- K. Garbacz
- Z. Paliwoda
- W. Kuraś
Zarzut środowiska AK jest konkretny: osoby te dostarczały opowieści o bohaterstwie „Ognia” w liczbie i formie odpowiadającej oczekiwaniom odbiorców, a ich relacje przyjmowano bez konfrontacji ze świadectwami drugiej strony – mimo że ci świadkowie żyli, byli osiągalni i sami zgłaszali się do Instytutu.
Przy jednym z tych nazwisk dysponujemy dokumentem archiwalnym. Eugeniusz Konstanty figuruje w zasobie IPN jako tajny współpracownik o pseudonimie „Ptak” – teczka personalna informatora, sygnatura IPN Rz 00138/107/J. Człowiek, którego wiarygodność jako świadka epoki budowano w publikacjach, był wcześniej rejestrowany przez aparat bezpieczeństwa tej samej epoki.
Środowiska żołnierzy AK, skupione w Związkach i Stowarzyszeniach, mimo licznych prób nie przyjmowały ogniowców w swoje szeregi. Ten fakt utrudniał przedstawianie ruchu ogniowego jako oddziału Armii Krajowej – pod którą się podszywał.
Uchwała z 1991 roku: dwunastu żołnierzy AK odcina się od „Ognia”
Najmocniejszy dokument w tym zestawie powstał jedenaście lat wcześniej i nie był adresowany do nikogo w Instytucie – bo Instytutu jeszcze nie było.
11 lutego 1991 roku w Nowym Targu zebrało się Środowisko Żołnierzy AK Inspektoratu Nowy Sącz. Protokół wymienia dwunastu uczestników z imienia, nazwiska i funkcji – wśród nich mjr. Władysława Wietrznego, mjr. Włodzimierza Budarkiewicza „Podkowę”, zastępcę dowódcy 1 PSP AK, oraz Władysława Zagardowicza, więźnia Gułagu. Komisja Środowiskowa stwierdziła, że do organizacji niepodległościowych działających po okupacji na terenie Inspektoratu AK Nowy Sącz należały WiN, NIE i ROAK – i że nie należały do nich oddziały „Ognia” ani im pokrewne.

Protokół rekonstruuje też drogę Kurasia: żołnierz AK w oddziale „Zawiszy” do 28 grudnia 1943 roku, samowolne opuszczenie oddziału, współpraca z oddziałami AL, w styczniu 1945 roku zejście z gór wraz z partyzantką radziecką, organizacja UBP i MO w Nowym Targu, członkostwo w PPR, kurs oficerów UBP w Warszawie, a po konflikcie o władzę w nowotarskim UB — ucieczka w góry i działalność na własną rękę.
Uważamy, że jego byli podwładni nie mają obecnie prawa do występowania pod mianem: „AK-owskie oddziały majora Józefa Kurasia »Ognia«”.
Protokół Środowiska Żołnierzy AK, Nowy Targ, 11 lutego 1991
Dokument został sporządzony w 1991 roku – przed powstaniem IPN, przed sporem o pomnik w Zakopanem, przed monetą Narodowego Banku Polskiego. Podpisali go ludzie, którzy tamte wydarzenia pamiętali osobiście.
Sprawa Franciszka Kiety „Limby”
Wśród przekazanych IPN materiałów znajdowały się oświadczenia dotyczące aresztowania i zesłania na Syberię żołnierzy AK, w tym Franciszka Kiety „Limby”. Wynika z nich, że przy przesłuchaniu Kiety i decyzji o jego zesłaniu obecni byli „Ogień” oraz kapitan NKWD.
W kwietniu 2026 roku, zeznając przed Sądem Okręgowym w Nowym Sączu (akta 69/21), dr Maciej Korkuć określił oświadczenia Kiety jako wartościowe i ważne. Jeżeli tak, to opisują one czyn, którym z urzędu powinna zająć się Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Nie mamy informacji, by takie zawiadomienie zostało złożone.
Znaczenie tej sprawy wykracza poza jeden życiorys. Udział w wydaniu żołnierza AK sowieckiemu aparatowi represji jest nie do pogodzenia ze statusem Żołnierza Wyklętego, a przemilczanie takiego faktu przez badacza podważa jego wiarygodność jako naukowca.
Józef Kuraś „Ogień” – bohater czy bandyta? Zestawienie sprzeczności
Spór o ocenę „Ognia” toczy się od trzydziestu lat i zwykle sprowadza się do wyboru jednej z dwóch narracji. Poniższe zestawienie pokazuje, dlaczego żadna z nich osobno nie wystarcza: w tym samym życiorysie, często w tym samym roku, mieszczą się role wzajemnie się wykluczające.
| Jedno oblicze | Drugie oblicze |
|---|---|
| Dezerter z szeregów Armii Krajowej | Człowiek korzystający ze społecznego poparcia dla AK |
| Informator NKWD, funkcjonariusz nowej władzy | Późniejszy zaciekły wróg Sowietów |
| Namawiający żołnierzy AK do przejścia na stronę Sowietów | Dezerter z Urzędu Bezpieczeństwa |
| Członek Armii Ludowej, dzięki której doszedł do stanowisk | Wróg AL po odebraniu mu władzy |
| Pierwszy członek PPR w Waksmundzie | Antykomunista każący członkom PPR zjadać legitymacje |
| Złodziej | Dowódca oddziału likwidującego złodziei |
| Morderca niewinnych cywilów | Pokrzywdzony przez własne ofiary – bo gdyby się nie urodziły, nie musiałby ich likwidować |
| Bezwzględny kat, odpowiedzialny za powieszenie w Ostrowsku niewinnej kobiety w ósmym miesiącu ciąży | Wrażliwy wujek fundujący sukienkę komunijną i mąż obdarowujący żonę Czesławę biżuterią pochodzącą od zamordowanych i okradzionych Żydów |
| Gwałciciel | Obrońca godności polskich kobiet, karzący strzyżeniem za „rozpustę z Niemcami” siedemdziesięcioletnie góralki |
| Biznesmen gromadzący biżuterię i znaczne zapasy walutowe, w tym dolary | Przywódca pobierający od cywilów nienależne kontrybucje i tzw. „opłatę cygańską” |
| Mafiozo chcący nadzorować przygraniczny przemyt ludzi i towarów | „Janosik” dzielący się z góralami nadmiarem krów |
| Wydający oddziałom wyroki śmierci in blanco | Sprawiedliwy sędzia we własnej Republice |
| Kapral, dezerter z AK | Samozwańczy major w swojej Ludowej Republice |
| Kochanek pięknej „Zosi” – Zofii Czubak zd. Czesacz | Morderca pięknej „Zosi” |
| Na co dzień spokojny i wyważony | Po alkoholu nieobliczalny, strzelający do niewinnych kobiet i dzieci |
| Współpracownik Żyda Izaaka Gutmana vel Bruno Skuteli „Zygfryda” w Armii Ludowej | Zagorzały antysemita, który osobiście – strzałem w tył głowy – zamordował i ograbił uciekających za granicę nowotarskich Żydów, w tym Herca, sąsiada swojego teścia Bronisława Polaczyka |
| Współczujący sobie jako ofierze niemieckiego terroru | Nagminnie praktykujący terror i przemoc wobec bezbronnych |
W mojej ocenie powyższe zestawienie opisuje część cech, które składają się u „Ognia” na obraz rozszczepienia osobowości. Nie jest to diagnoza – nie jestem lekarzem, a Józef Kuraś nie żyje od 1947 roku i nikt go nigdy nie badał. Jest to ocena człowieka, który przez lata czytał dokumenty i relacje o jego czynach.
Jesteśmy skłonni to zrozumieć – to były trudne warunki, wojna, chaos, w którym ludzie podejmowali decyzje pod przymusem. Ale teraz wojny nie ma, a powielanie powyższego zestawienia jako wzoru człowieka walczącego o niepodległy byt państwa jest niedopuszczalne.
Czego wolno wymagać od historyka
„Ogień” nie był wykształcony i działał w warunkach, w których niewielu z nas potrafiłoby zachować rozeznanie. Pracownicy Instytutu Pamięci Narodowej to doktorzy, może wkrótce profesorowie, pracujący w spokoju, z dostępem do archiwów, którego akowcy nigdy nie mieli. Mają obowiązek uczciwie wypełniać swoją pracę i potrafić rozróżnić: stopień kaprala od stopnia majora, konfiskatę od kradzieży, likwidację zagrożenia od morderstwa, walkę o wolną Polskę od walki o władzę we własnej republice – i zamordowanie nowotarskich Żydów od pomagania im w wyjeździe z Polski przez zieloną granicę.