Ja, Marek Zapała, jako Prezes NŚZŻ AK w Krakowie – nigdy nie odniósłbym się do okoliczności powstania filmu „A potem nazwali go bandytą”, gdyby nie proces o odszkodowanie (w wysokości 14 milionów) dla syna „Ognia” Zbigniewa Kurasia oraz wywiad reżysera Grzegorza Królikiewicza „PIWNICA DUCHOWA 26 stycznia 2016 r.”, który rozpoczyna sentencja Georga Bernarda Shaw:

„Rozum głupca przetwarza: – filozofię w szaleństwo, – naukę w zabobon, – a sztukę w zarozumiałą pedanterię”1– „Polacy z historii uczynili obłęd …”
Nie wiem, dlaczego ludzie, manipulując – pomawiają innych o manipulację.
W trakcie konsultacji przeprowadzonych podczas tworzenia w/w filmu fabularnego w 2001 roku (z uwagi na szereg manipulacji, półprawd – nie jest to film dokumentalny) – dyrektor krakowskiego IPN Janusz Kurtyka2 oraz reżyser Grzegorz Królikiewicz ustalili cel, który należy osiągnąć dzięki tworzonemu dziłu: nie pozwolić zamydlić całą sprawę bohatera „Ognia” – 0:46: Wywiad z reżyserem G. Królikiewiczem „Piwnica duchowa” kulisy powstania filmu.

Teraz gdy rozumiem powód powstania tego filmu, zmuszony jestem do odniesienia się do poruszonych w nim kwestii i przybliżyć zawiłości tego zagadnienia oraz wyjaśnić, na czym polega manipulacja nadzorowanego przez pracowników IPN reżysera.

Coraz bardziej nachodzą mnie wątpliwości: czy są jakiekolwiek różnice w metodach działania tych dwóch jakże różnych a jakże podobnych ośrodkach informacji?

Reżyser filmu został przedstawiony „żołnierzowi AK” Franciszkowi Hreśce, który przez całe życie konfabulował i posądzany był o działalność w licznych bandach złodziejskich zarówno podczas wojny z Niemcami jak i po wojnie. Ludzie byli zbulwersowani działaniami F. Hreśki, który nagle uaktywnił się po 1990r., jako patriota. Pisano do Związku AK listy o jego współpracy z bandą Frajbilików w Szaflarach.
Sąd odmówił Franciszkowi Hreśce wypłaty odszkodowania uzasadniając decyzję faktem, że jego aresztowania związane były z kryminalnymi działaniami, a nie walką o niepodległy byt państwa.
W środowisku powojennych działaczy – „ogniowców” – podszywająch się pod AK (wymienić tu należy Tadeusza Figusa, Eugieniusza Konstantego, Franciszka Oremusa, Jerzego Widejkę, Jana Bachledę) – to właśnie Franciszek Hreśko odgrywał znacząca rolę w hołdowaniu działalności Kurasia, którego sam nie znał. To ta klika oszustów wystarała się o fałszywe dyplomy potwierdzające nadanie „Ogniowi” stopienia generała, order Virtuti Militari, stopień majora i na podstawie fałszywych informacji zainstalowała w kilku kościołach tablice upamiętniające go.

Komisja Weryfikacyjna w Związku Żołnierzy Armii Krajowej w Nowym Targu odmówiła przyjęcia go do związku z uwagi na nie udokumentowaną i nie potwierdzoną służbę w AK – mimo tego na swoim nagrobku polecił swojej rodzinie napisać na tablicy – „walka w AK.”
Nie orientujący się w całej sytuacji reżyser Królikiewicz „kupił kit”, jaki sprzedali mu ogniowcy i przedstawionego Hreśkę uważał za bohatera. Jednocześnie nie darzył sympatią rzeczywistych Akowców, o których tyle złego się nasłuchał. Stanowisko to poparł budujący mit M. Korkuć, dla którego wspomnienia i wiedza Akowców była i jest zagrożeniem. Dlatego takie jest, a nie inne spojrzenie „grzebiącego w sąsiekach” reżysera.


Przypisy:
- Reżyser nigdy nie poznał prawdy o kryminalnych dokonaniach „Ognia” i dlatego mógł bez końca filozofować i fantazjować. ↩︎
- Zastanawiający jest diametralny zwrot postrzegania roli J. Kurasia „Ognia” przez Janusza Kurtykę, który w 1995 r. jako redaktor naczelny „Zeszytów Historycznych WiN-u” wydał opracowanie profesora UJ Tomasza Biedronia „Konflikt „Ognia” z Armią Krajowa w świetle dokumentów 1.Pułku Strzelców Podhalańskich”. Opracowanie to jest kompleksowe i negatywnie ocenia działalność „Ognia”. Już wówczas M. Korkuć gromadził materiały do wydanej w 2002 r. książki Niepodległościowe oddziały …”, która jest całkowitym zaprzeczeniem w/w naukowego opracowania. Moim zdaniem punkt widzenia historii działalności „Ognia” prezentowany przez Macieja Korkucia został zaakceptowany przez jego zwierzchników A. Przewoźnika, R. Terleckiego i J. Kurtykę. Chęć zrobienia szybkiej kariery naukowej przez pracowników krakowskiego IPN, przyczyniła się do powstania wielu często nierzetelnych opracowań, dotyczących działalności oddziałów niepodległościowych. Są one niejako uzupełnieniem prac – twórczości dr. M. Korkucia. Żołnierze 1 PSP AK znający zagadnienie z autopsji zostali przez IPN zignorowani a ich dokonania pominięte lub uwarunkowane działaniem „Ognia”. ↩︎